|
|
|
Microsoft Dynamics CRM na urządzenia mobilne
08.02 12:56
Targi IT 2012
08.02 10:16
Wsparcie dla całej sprzedaży
06.02 13:48
Wsparcie dla całej sprzedaży
06.02 13:48
Jak zatrzymać klienta?
06.02 13:46
Knowledge Process Outsourcing w Polsce
06.02 13:43
Rzetelny Outsourcer 2011 – raport podsumowujący
06.02 13:38
Sektor nowoczesnych usług biznesowych
30.11 10:11
|
Norweski dla pracujących
Bezpłatna nauka języków obcych, ubezpieczenie zdrowotne, darmowe przeloty – tak firmy rekrutacyjne zachęcają Polaków do pracy poza krajem. Ale i nasza gospodarka potrzebuje obcokrajowców, głównie tych zza wschodniej granicy. Im jednak dużo trudniej znaleźć zatrudnienie w Polsce niż nam na Zachodzie.
Jeszcze kilka lat temu funt brytyjski kosztował siedem, a euro ponad 4,5 złotego. Polacy zapełniali do ostatniego miejsca samoloty i autokary do Anglii i Irlandii, a przedstawiciele firm rekrutacyjnych załatwiający im pracę za granicą zacierali ręce, licząc zyski z pośrednictwa. Nasi rodacy praktycznie nie wybrzydzali, brali każdą pracę, bo na saksach mogli zarobić kilkakrotnie więcej niż w Polsce. Zadowoleni byli też angielscy i irlandzcy przedsiębiorcy. Nie dość, że likwidowali deficyt pracowników w swoich firmach, to jeszcze mieli ludzi, którzy byli zadowoleni z najniższej stawki godzinowej.
Jednak z roku na rok opłacalność pracy za granicą – w krajach strefy euro i Anglii – była coraz mniejsza. Złotówka umacniała się i dziś funt ledwo przekracza wartość 4 złotych, a euro oscyluje wokół 3,30. Pensja to nie wszystko Czy zatem praca za granicą wciąż jest opłacalna dla Polaków? – Tak, ponieważ różnica w wysokości wynagrodzenia w poszczególnych krajach nadal sprawia, że warto wyjechać za chlebem – uważa Krzysztof Adamus, menedżer ds. rozwoju w Randstad. Podobnie uważa Leszek Kurycyn, dyrektor operacyjny z Manpower Professional. – Siła złotówki nie jest czynnikiem, który w jakiś specjalny sposób hamuje emigrację zarobkową – mówi, ale jednocześnie przyznaje, że praca, za granicą nie jest już tak atrakcyjna jak wcześniej. Monika Podgórska, brand manager ze Start People zwraca uwagę, że – mimo stopniowego wyrównywania płac w Polsce i za granicą – koszty utrzymania w naszym kraju wciąż pozostają relatywnie wysokie w stosunku do innych państw europejskich. Z kolei Dariusz Ptak z Adecco Poland przyznaje, że w tej chwili coraz trudniej namówić Polaków do wyjazdu z kraju. – O wiele dłużej zastanawiają się nad podjęciem pracy za granicą. Aby oferta była poważnie rozważana, musi być naprawdę konkurencyjna – twierdzi. Podobnego zdania jest Wojciech Szymański, dyrektor zarządzający z Trenkwalder Benefit. – Dla niektórych zawodów mocna złotówka to powód, by zarabiać w Polsce – przekonuje. Monika Podgórska dodaje, że nasi rodacy już nie jadą za granicę wyłącznie w celach zarobkowych. – Polacy szukają swojego miejsca tam, gdzie będą mogli zapewnić sobie i swojej rodzinie dobry standard życia oraz korzystać z opieki socjalnej i zdrowotnej ze strony państwa – tłumaczy i przytacza przykład Holandii, gdzie wyjeżdżający mogą się ubiegać o dofinansowanie wynajmu mieszkania. Kierunek Beneluks i Skandynawia To właśnie do krajów Beneluksu coraz częściej wyjeżdżają nasi rodacy w celach zarobkowych. – W Belgii i Holandii poszukiwani są spawacze, elektromonterzy, operatorzy CNC (operator obrabiarki – przyp. red.), tokarze oraz osoby z kwalifikacjami technicznymi – wylicza Podgórska. Sporym zainteresowaniem cieszą się także kraje skandynawskie. – Finlandia ma rozwinięty przemysł metalurgiczny i szczególne brakuje tam fachowców, m.in. spawaczy, ślusarzy, operatorów CNC – mówi Wojciech Szymański. Z kolei w Szwecji na zatrudnienie mogą liczyć lekarze, pielęgniarki, inżynierowie, pracownicy budowlani, wychowawcy dzieci w wieku przedszkolnym. – Pracę znajdą też specjaliści IT i kierowcy autobusów – uzupełnia Monika Podgórska. Krzysztof Adamus zdradza, że jego firma ma najwięcej zamówień na pracowników z Polski właśnie z krajów Beneluksu i Skandynawii. – Wynika to z tego, że kraje te mają już doświadczenie z pracownikami z Polski i są przygotowane na ich przyjęcie – tłumaczy. Polacy znajdują także pracę w Hiszpanii, Włoszech, Niemczech, ale ostatnio często także w Azji. – Są bardzo interesujące oferty pracy z Emiratów Arabskich – potwierdza Dariusz Ptak. Zagraniczne firmy szukają u nas przede wszystkim inżynierów, spawaczy i informatyków. Tak przynajmniej wynika z badania, które przeprowadziła Rzeczpospolita, korzystając z danych pracuj.pl. W branży ujętej szeroko jako inżynieria/konstrukcja/technologie było aż 17% wszystkich zagranicznych ofert pracy, które napłynęły do serwisu pracuj.pl w II kwartale 2008 r. Ofert w handlu było 14% (175 ofert), a nieco mniej, bo 113 zapytań, dotyczyło branży informatyka/programowanie. Kolejna w klasyfikacji była produkcja (75 zgłoszeń, 9%), a najmniejsze zapotrzebowanie (po 4%) na polskich pracowników zgłaszają firmy zajmujące się projektowaniem i wdrażaniem oraz obsługą klienta i call center. Fiński dla kierowców Zagraniczne firmy szukają u nas pracowników, a firmy rekrutacyjne robią wszystko, aby Polaków zachęcić do wyjazdu z kraju. Nie tylko starają się wybrać im atrakcyjne oferty, ale także pomagają w zaaklimatyzowaniu się w nowym miejscu. Opieka konsultantów, pomoc w znalezieniu mieszkania, ubezpieczenie medyczne to standard w ofertach. Na przykład Trenkwalder Benefit, wysyłając swoich klientów do Finlandii, zapewnia im nie tylko pokrycie kosztów podróży, ale także stały kontakt z polskim opiekunem i oferuje inne benefity. – Pracownicy mają do dyspozycji samochód, którym mogą dojeżdżać do pracy lub wyjechać na weekend. Nie każdy jednak – mimo obietnicy wyższych zarobków i lepszego standardu życia – decyduje się na wyjazd z kraju. Często barierą jest język, zwłaszcza gdy wyjeżdża się tam, gdzie nie mówi się po angielsku. Manpower, aby ułatwić swoim klientom aklimatyzację w Norwegii, organizuje dla nich sześciotygodniowy kurs norweskiego. – Finansujemy naukę, więc kandydaci nie ponoszą dodatkowych kosztów związanych z wyjazdem za granicę – mówi Leszek Kurycyn i zdradza, że w planie są kolejne szkoły językowe. – Będziemy uczyć kierowców języka fińskiego – mówi. Kursy językowe od wielu lat organizuje także Adecco.– Zatrudniamy ok. 20 lektorów, a rocznie z kursu korzysta ponad 2000 osób – mówi Dawid Ptak. Firmy rekrutacyjne namawiają Polaków do wyjazdu z kraju, tymczasem u nas bezrobocie stopniowo spada, a wiele firm narzeka na niedobór pracowników. – Szczególnie mocno widać to na przykładzie budownictwa, specjalistów z branż technicznych, projektantów, teleinformatyków, handlowców – zauważa Wojciech Szymański z Trenkwalder Benefit. – Brakuje wykwalifikowanych spawaczy, kierowców, inżynierów specjalności petrochemicznych i generalnie specjalistów dwujęzycznych – uzupełnia Leszek Kurycyn. Niedobór pracowników w branży budowlanej jest niepokojący szczególnie teraz, w czasie przygotowań naszego kraju do organizacji mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2012 r. Przed Polską wielki wysiłek wzniesienia nowoczesnych stadionów, stworzenia funkcjonalnych portów lotniczych oraz sieci dróg ekspresowych i autostrad. Nic dziwnego, że deficyt na rynku pracy skłania coraz więcej firm do szukania pracowników za granicą. Muszą to robić także outsourcerzy rekrutujący dla przedsiębiorstw. Mimo to, z roku na rok cudzoziemców pracujących w naszym kraju jest coraz więcej. W pierwszej połowie 2008 r. było ich około 30 tys. – Liczba ta uwzględnia jedynie pracę legalną. W rzeczywistości szacuje się, że – z pozwoleniem lub bez – pracuje w Polsce łącznie ok. 400 tys. cudzoziemców – ocenia Monika Podgórska ze Start People. Pracujący w Polsce cudzoziemcy to przede wszystkim obywatele Ukrainy, Wietnamu i Chin. Pracownicy z krajów byłego Związku Radzieckiego zatrudnieni są głównie w branży budowlanej, z kolei Wietnamczycy pracują w gastronomii. Ale nie tylko z tych państw nowe osoby napływają na nasz rynek pracy. – Obserwujemy trend ściągania do nas kadry inżynierskiej z krajów takich jak choćby Irlandia. Wzrost płac w tym sektorze w Polsce, jak i relatywnie niższe koszty utrzymania sprawiają, że stajemy się coraz ciekawszym miejscem na mapie pracodawców Europy – twierdzi Krzysztof Adamus z Randstad. Rekrutacja–biurokracja W przypadku pracowników z Unii Europejskiej, a także Islandii czy Norwegii, sprawa jest o tyle prosta, że obywatele tych państw nie potrzebują u nas zezwolenia na pracę. Problemy zaczynają się, gdy firmy chcą sięgnąć po ludzi z Rosji czy Ukrainy. Pracownicy z tych państw dostaną pozwolenie na pracę, ale tylko w rolnictwie i najwyżej na trzy miesiące w ciągu pół roku. Procedura jest uciążliwa. Najpierw firma musi zdobyć w urzędzie marszałkowskim dokumenty – dla każdej osoby na określone stanowisko. – Każde przesunięcie pracownika na inne stanowisko wiąże się z koniecznością ponownego ubiegania się o pozwolenie – wyjaśnia Krzysztof Adamus z Randstad. Potem pracodawca musi udowodnić, że podjął starania, aby na tym stanowisku zatrudnić obywatela polskiego lub osobę, która nie potrzebuje zezwolenia na pracę. – Zwykle oznacza to konieczność umieszczenia oferty w prasie – tłumaczy Adamus. Oprócz pełnej informacji o firmie, trzeba także przedstawić w urzędzie dane dotyczące sytuacji na lokalnym rynku pracy pochodzące od starosty i uzyskać tzw. przyrzeczenie zezwolenia na pracę udzielane przez marszałka województwa, niezbędne przy ubieganiu się o wizę lub zezwolenie na zamieszkanie wraz z prawem do pracy. Wreszcie niezbędne są dokumenty (dyplomy i certyfikaty) poświadczające kwalifikacje obcokrajowca, tłumaczone przez tłumacza przysięgłego, a także odpowiednie zgłoszenie z danymi dotyczącymi cudzoziemca, kodem wykonywanego zawodu, warunkami zatrudnienia i wynagrodzenia w powiatowym urzędzie pracy. Jak widać, proces jest długi, żmudny i może zniechęcać firmy do szukania obcokrajowców do pracy. – Regulacje utrudniają proces pozyskania i zatrudniania pracowników z innych państw – twierdzi Leszek Kurycyn z Manpower. Podobnie ocenia sytuację Monika Podgórska ze Start People, choć zauważa, że stopniowo wprowadzane są kolejne uproszczenia w procedurze przyznawania pozwoleń na pracę. – Jednak cały czas jest to dość skomplikowane – mówi. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej pracuje nad nowymi rozwiązaniami. Jest też wiele inicjatyw projektów prawnych i propozycji zmian przygotowywanych przez organizacje pracodawców, np. przez PKPP Lewiatan. – Zmiany są konieczne, ponieważ doświadczenie innych krajów pokazuje, że zagraniczna kadra zawodowa wprawdzie nie stanowi głównego czynnika rozwiązującego problemy braku specjalistów na rynku pracy, ale może stanowić ważne funkcje uzupełniające zwłaszcza w wybranych sektorach gospodarki – twierdzi Dariusz Ptak z Adecco. Mimo prawnych przeszkód, agencje rekrutacyjne czeka wiele pracy przy sprowadzaniu do Polski obcokrajowców, bo nie ma wątpliwości, że bez ich pomocy wiele inwestycji, szczególnie tych drogowych, nie zostanie zrealizowanych. Tym bardziej że, według specjalistów od rekrutacji, emigracja zarobkowa z Polski wcale nie musi się szybko skończyć. – Zarobki za granicą, mimo silniejszej złotówki, pozostają i jeszcze przez kilkanaście lat będą pozostawać wyższe. Szczególnie dotyczy to stanowisk średniego i niższego szczebla – przewiduje Wojciech Szymański z Trenkwalder Benefit. Stefan Wyszyński, Dariusz Kopeć Komentarze Krzysztof Adamus, menedżer ds. rozwoju, Randstad Praca w niektórych krajach UE nie jest już tak atrakcyjna jak dwa czy trzy lata temu. Mimo to są kraje, w których wynagrodzenia dla pracowników produkcyjnych i fizycznych zaczynają się od 12–15 euro na godzinę, co nawet przy tak silnej pozycji złotego jest dla pracowników atrakcyjne. Osób do pracy za granicą nadal jest bardzo dużo, jednak rosną również wymagania pracodawców. Szczególnie dotyczące znajomości języków obcych. Niestety, coraz częściej nasi klienci wymagają od pracownika znajomości języka angielskiego w stopniu pozwalającym na zrozumienie i podstawowe porozumiewanie się. A z tym nadal jest w Polsce problem. Paweł Łukasiewicz, marketing manager w Work Service Praca za granicą dla wielu osób to wciąż jedyne wyjście, aby zapewnić sobie i rodzinie godne warunki życia. Jednak obecnie na polskim rynku pracy mamy do czynienia z sytuacją, w której pewnej części polskich pracowników wyjazd i zatrudnienie za granicą przestały się opłacać. Osoby, głównie bez kwalifikacji czy znajomości języków obcych, mogą coraz częściej znaleźć podobnie płatną pracę na polskim rynku. Głównym powodem takiej sytuacji jest przede wszystkim silna złotówka, która w znaczny sposób wpływa na spadek wysokości przeliczanych zarobków w euro czy w funtach. Jest jednak grupa pracowników, która nadal chętnie podejmuje pracę poza krajem. Są to przede wszystkim wykwalifikowani specjaliści oraz personel wyższego szczebla. |