|
|
|
Siła Telemarketingu
30.08 14:31
Plastal: outsourcing SAP w BCC
09.08 10:30
Rynek coachingu z dobrymi perspektywami
29.07 10:32
|
Szukanie w morzu informacji
W natłoku informacji napływających z prasy, radia, telewizji czy Internetu czasem trudno znaleźć dokładnie to, co nas interesuje. Z pomocą przyjdą nam firmy specjalizujące się w filtrowaniu informacji, które tworzą stosunkowo młody rynek zwany attention marketplace
Attention z języka angielskiego to uwaga, a marketplace to rynek. Pojęcie to oznacza więc nie mniej, nie więcej – rynek uwagi. Skąd ta nazwa?
– Jesteśmy zalewani coraz większą liczbą wiadomości, a czasu na czytanie czy oglądanie nie przybywa. Pojawia się potrzeba odrzucenia śmieci i poświęcania uwagi tylko wartościowym informacjom. Stąd rynek uwagi – tak tłumaczy tę nazwę Paweł Tkaczyk, prezes agencji reklamowej Midea, który o rynku attention markeplace pisze na swoim blogu internetowym. Nowe pojęcie, stare zjawisko Choć termin attention marketplace jest pojęciem stosunkowo nowym, samo zjawisko istnieje od dawna. Jednak nie było tak rozpowszechnione jak teraz. – Wcześniej byliśmy w stanie ogarnąć napływające do nas informacje, ich filtrowanie nie miało dla nas realnej wartości. Dziś nie da się już wszystkiego ogarnąć, potrzebujemy kogoś, kto zrobi to za nas – tłumaczy Tkaczyk. Attention marketplace to rynek, na którym są ludzie chętni, aby nabyć usługę, i inni, którzy są skłonni taką usługę świadczyć. Sposób jej świadczenia może przybierać formę crowdsourcingu, monitoringu mediów czy nawet kształtowania gustów. Na modelu crowdsourcingowym opiera się działanie serwisów internetowych, np. wykop.pl czy digg.com. Są one przykładem nurtu internetowego Web.2.0. Ich działanie polega na tym, że trafiające tam wiadomości, nowości czy linki do ciekawych stron lub blogów są dodawane przez zarejestrowanych użytkowników. Z kolei każdy taki wpis podlega ocenie innych internautów, którzy mogą głosować na niego, tym samym awansując go w hierarchii innych wiadomości. W ten sposób internauci filtrują informację, a ci, którzy przeglądają tę stronę, trafiają od razu na artykuły, które cieszą się największą popularnością wśród oglądających witrynę. Takie serwisy mają swoje ograniczenia i nie są w stanie zaspokoić potrzeb wszystkich, bo przecież nie każdy w sieci szuka tego samego. Dlatego na rynku attentiom marketplace działa wiele specjalistycznych firm, które oferują usługi polegające na filtrowaniu, sortowaniu i przygotowywaniu wiadomości opracowanych specjalnie pod kątem wymagań danego klienta. Monitoring nie tylko dla PR-owców W Polsce sporym zainteresowaniem cieszy się monitoring mediów, który może być narzędziem wywiadowczym na temat rynku, na którym działa firma, czy bazą do raportów konsultingowych i analiz rynkowych. – Nie znam dużej firmy, która nie korzystałaby z monitoringu mediów i jego analiz – mówi Paweł Sanowski, prezes Instytutu Monitorowania Mediów. Z usług IMM korzystają nie tylko przedsiębiorstwa, ale i instytucje państwowe – ministerstwa spraw zagranicznych i gospodarki, a także kancelaria prezydenta. – Jeszcze kilka lat temu monitoring mediów był postrzegany jako usługa dla agencji PR i dużych firm. Z czasem jednak sytuacja uległa zmianie, bo bardzo mocno wzrosła świadomość potrzeby korzystania z tego typu usług, i – co równie – ważne zmalała ich cena – zaznacza Sebastian Bykowski, dyrektor generalny spółki Press-Service Monitoring Mediów. Do usługobiorców monitoringu mediów dodaje także uczelnie, samorządy, fundacje. Paweł Sanowski przyznaje, że największą popularnością wśród klientów IMM cieszy się monitoring prasy, radia i telewizji. – Przybywa jednak zleceń dotyczących monitoringu Internetu, który obecnie zajmuje trzecią pozycję – podkreśla. Sebastian Bykowski również dostrzega coraz większą rolę sieci. – Obserwujemy wzrost znaczenia Internetu w bardzo wielu obszarach. Monitoring grup dyskusyjnych, forów, blogów czy nawet komentarzy pod artykułami to już niemal standard dla naszych klientów – tłumaczy. O sile oddziaływania Internetu nie trzeba przekonywać reklamodawców. – W ostatnich latach notuje się coroczny wzrost przychodów z reklamy internetowej, sięgający nawet kilkuset procent, a w tym roku nakłady na reklamę radiową i internetową już się zrównały – zauważa Anna Miotk, dyrektor pionu monitoringu Internetu spółki NetSprint.pl. Jej firma wprowadziła na rynek NewsPoint – system monitoringu komunikacji w Internecie, który oferuje szereg narzędzi do badania treści publikowanych w sieci. Klient NewsPoint może śledzić informacje dotyczące swojej firmy, marek, produktów, trendów na rynku czy działań konkurencji. Co jest grane? To typowe informacje, których szukają firmy korzystające z monitoringu mediów, ale przedsiębiorcy mają i inne potrzeby z powodzeniem zaspokajane przez spółki działające na rynku attention marketplace. Paweł Tkaczyk z agencji Midea mówi, że zna takie firmy, które przygotowują dla swoich klientów recenzje książek, ciekawych filmów i przedstawień teatralnych. – Klient jest zajętym biznesmenem i nie ma czasu na śledzenie kultury. Ale jednocześnie musi uczestniczyć w kolacjach i innych bankietach, na których powinien brylować jako człowiek światowy. Płaci więc za to, by ktoś za niego poszedł do teatru i posłuchał płyty, a następnie podsunął mu streszczenie i wnioski – mówi Tkaczyk. – Nie znaczy to, że człowiek ten nie ma własnego gustu. Obycie jest elementem jego wizerunku i za kształtowanie tego wizerunku płaci. Firmy monitorujące media często dostają nietypowe zlecenia. Sebastian Bykowski z Press-Service Monitoring Mediów przytacza przykład przedsiębiorstwa z branży kosmetycznej, poszukującej znanej osoby, która miałaby stać się twarzą w jej kampanii reklamowej. W tym celu wynajęła Press-Service, aby prześwietlił wypowiedzi w mediach znanych osób, tzw. celebrytów. – Firma chciała mieć pewność, że wybierze właściwie i uniknie niebezpieczeństwa, że przyszły ambasador jej marki wcześniej wypowiadał się niekorzystnie w mediach na różne tematy – tłumaczy Bykowski. To niejedyne niekonwencjonalne zlecenia. – Zdarzają się również zapytania typu: „chcemy zostać sponsorem danego klubu – chcielibyśmy poznać, jaki wizerunek w mediach mają jego kibice” lub „planujemy wejść na zagraniczny rynek; wiemy, że przed nami próbowała zrobić to firma X, dlatego potrzebujemy raportu o działaniach tej firmy i popełnionych przez nią błędach” – opowiada Bykowski. Rynek attention marketplace ma zatem szeroki zasięg i wciąż wielkie perspektywy rozwoju. – Najlepsze lata są jeszcze przed nami – uważa Anna Miotk z Netsprint, która największy potencjał widzi w monitorowaniu sieci. – Coraz bardziej paląca staje się potrzeba, by móc skutecznie przeszukiwać treści w Internecie i oddzielać te bardziej istotne od pozostałych – mówi. O dynamicznym rozwoju attention marketplace przekonany jest również Sebastian Bykowski z Press-Service Monitoring Mediów. – Zarówno dla klienta biznesowego, jak i zwykłego użytkownika konieczne stają się mechanizmy, które pozwolą mu na odnalezienie się w natłoku medialnych wiadomości. Bez tego wsparcia skuteczne zarządzanie informacją nie jest już możliwe – podsumowuje. Dariusz Kopeć Komentarz Paweł Sanowski, prezes Instytutu Monitorowania Mediów Rynek attention marketplace rozwija się bardzo dynamicznie, bo żyjemy w czasach coraz większego szumu informacyjnego. Oddzielanie informacyjnego ziarna od plew, zwłaszcza w Internecie, stało się niezbędne. Monitoring mediów jest rozwiązaniem, które taką właśnie selekcję umożliwia. Duże znaczenie ma także oszczędność czasu. Przykład: coraz więcej osób, zamiast czytać cały tekst w mediach, skanuje go wzrokiem. Wyzwania stojące przed tym rynkiem to konieczność zwiększania szybkości przetwarzania danych, ich archiwizacja, a także koszty utrzymania infrastruktury technicznej. Sebastian Bykowski, dyrektor generalny Press-Service Monitoring Mediów Rynek monitoringu mediów zmienia się bardzo dynamicznie. Jest ściśle powiązany z rozwojem technologii telekomunikacyjnych i ewolucją mediów. Wzrost dostępu do szerokopasmowego Internetu czy rozwój usług mobilnych to tylko niektóre czynniki wpływające bezpośrednio na rynek monitoringu. Technologia wpłynęła także na same media i notujemy niespotykane dotąd tempo ich zmiany. Elektroniczne wydania gazet, rozwój Internetu definiowany jako Web 2.0 sprawiły, że media sprzed pięciu lat dzieli od obecnych ogromna przepaść. Słowniczek Monitoring mediów – zwany również białym wywiadem – to podstawowe narzędzie wykorzystywane w public relations. Polega na precyzyjnym wyszukiwaniu określonych zagadnień w artykułach i wzmiankach prasowych oraz w informacjach i audycjach nadawanych przez radio, TV, agencje informacyjne, a także dostępnych w Internecie. Wyszukane materiały są następnie przetwarzane i analizowane w taki sposób, by sprostać oczekiwaniom odbiorców. Web 2.0 – określenie serwisów internetowych, powstałych po 2001 r., w których działaniu podstawową rolę odgrywa treść generowana przez użytkowników danego serwisu. Ten termin został spopularyzowany dzięki firmie O'Reilly Media, która w 2004 r. zorganizowała szereg konferencji poświęconych temu nowemu trendowi internetowemu. Crowdsourcing – nazwa crowdsourcing jest stosunkowa nowa. wywodzi się z języka angielskiego i jest zbitką dwóch słów: crowd – tłum oraz sourcing. Wymyślił ją w 2006 roku Jeff Howe, dziennikarz magazynu Wired. Oznacza ona wykorzystywanie do rozwiązywania problemów mądrości tłumu. Głównie chodzi o użytkowników Internetu. Ludzie mogą współtworzyć produkty firmy, uczestniczyć w kampaniach promocyjnych czy pomagać w rozwiązywaniu wszelkich problemów, z jakimi boryka się dane przedsiębiorstwo, a także jak w przypadku attention marketplace współtworzyć serwisy internetowe. Zjawisko przybiera na sile właśnie za sprawą sieci, która ułatwia bezpośredni kontakt firm z użytkownikami.
Źródło: Dariusz Kopeć
|