|
|
|
Wincanton przejmuje CEL Group
01.12 14:06
ArchiDoc podpisał kontrakt z Netią
01.12 13:04
Gartner radzi: Jak chłodzić centra danych
01.12 10:26
Miliardy na innowacje
01.12 10:04
Prowell buduje zakład w Łódzkiej SSE
28.11 12:13
|
Walka o pracowników
Branża firm rekrutacyjnych w Polsce przechodzi konsolidację. Największe firmy łączą się, przejmują mniejszych graczy lub rozszerzają swój zasięg terytorialny przez tworzenie nowych oddziałów. Przed agencjami zatrudnienia spore perspektywy, gdyż zapotrzebowanie na pracowników wciąż rośnie, a wiele firm ma problemy z obsadzeniem niektórych stanowisk.
Wrocławska firma chce umacniać swoją pozycję przez akwizycję. – Zamierzamy kupować firmy, które dynamicznie się rozwijają i znalazły sobie niszę rynkową. Bo nie da się ukryć, że nie urosną one do miana globalnych koncernów oferujących pracowników ze wszystkich branż – zdradza prezes Work-Service. Firma zamierza przejmować nie tylko firmy w Polsce, ale także poza granicami naszego kraju. Spółka już działa, m.in. na rynku brytyjskim, ukraińskim, niemieckim czy rosyjskim. – Planujemy inwestować w Rosji, bo ten kraj bardzo szybko się rozwija i ma ogromny potencjał. Będziemy także wzmacniać naszą pozycję w Wielkiej Brytanii, gdyż tam wciąż Polacy mogą zarobić więcej niż u nas w kraju – mówi Szpikowski. Lider zagrożony Wrocławska firma chce także mocno zaangażować się w pozyskiwanie pracowników zagranicznych. – Chcemy bazować na transgraniczności i sprowadzać do Polski ludzi z Wietnamu i Ukrainy – zapowiada Szpikowski. Work-Service może mieć jednak problemy z utrzymaniem pozycji lidera na rynku, gdyż wyrósł mu potężny konkurent, powstały z połączenia Randstadu z Active Plus (obie firmy zanotowały łącznie w tamtym roku 284 miliony przychodów). – Zbliżamy się do siebie i ten rok pokaże, kto jest silniejszy: my czy oni – uważa Szpikowski. Fuzja Randstadu z Active Plus jest następstwem globalnej działalności Randstadu, który przejął za 3,5 miliarda euro Vediora – inwestora strategicznego w Active Plus. Jak zapewniają przedstawiciele firm, obie spółki świetnie się uzupełniają. – Nasze usługi są względem siebie komplementarne – mówi Roma Zgłobik, rzecznik prasowy Randstad. Jej firma zajmuje się w Polsce m.in: rekrutacją pracowników na wszystkich poziomach, payrollingiem, doradztwem, badaniem kompetencji (assesment center) oraz usługami typu inhouse. – Active Plus specjalizuje się w rekrutacji pracowników za granicą. I na pewno te usługi będą się rozwijać, mimo słabnącego funta. Bo sporo Polaków pracujących na Wyspach raczej nie będzie do kraju wracać, ale szukać pracy w innych krajach, gdzie są wyższe stawki – ocenia Zgłobik. Połączenie tych dwóch dużych firm, to tylko jeden z przykładów konsolidacji branży. Akwizycja i ekspansja W ten trend wtapia się także firma Trenkwalder, specjalizująca się m.in. w pracy tymczasowej. Spółka rozwija swoją działalność w Polsce przez przejęcia mniejszych firm. Trenkwalder zakupił łódzką agencję Patron Inwestycji, Benefit działający na terenie Małopolski, a ostatnio D2D, która operuje w północno-wschodniej Polsce. – Nasza firma, działająca na całym świecie, łączy się z mniejszymi spółkami, aby stawić czoło nowym wyzwaniom. Zwykle przejmujemy te firmy, których oferta jest komplementarna wobec naszej – tłumaczy Anna Szymańska, specjalista ds. marketingu w Trenkwalder. – Jeśli mamy doświadczenie we współpracy z firmami z branży produkcyjnej i motoryzacyjnej, to przejmujemy te agencje, które kooperują ze spółkami z innych gałęzi rynku. Trenkwalder wciąż chce wzmacniać pozycję. Firma zamierza wejść do ścisłej czołówki największych agencji zatrudnienia w Polsce. – Mamy duże tempo rozwoju i na razie na pewno się nie zatrzyma – uważa Szymańska. W ścisłej czołówce firm rekrutacyjnych działających na naszym rynku jest również Adecco. Tomasz Marzecki, specjalista ds. marketingu z Adecco, bierze pod uwagę to, że jego firma będzie przejmować mniejsze agencje zatrudnienia. – Jeśli będzie jakaś okazja, to nie wykluczamy akwizycji. Na razie jednak chcemy wzmacniać nasze aktywa – mówi.– Jesteśmy firmą, która ma blisko 50 oddziałów w całej Polsce, a naszą największą siłą są ludzie. Przemawia za nami także ogromne doświadczenie, które zdobyliśmy działając na wielu rynkach europejskich i światowych. Na globalnych rynkach od dawna działają także kolejni giganci branży: Manpower i Start People. Te spółki chcą umacniać swoją pozycję, ale niekoniecznie poprzez przejmowanie mniejszych firm. – Manpower na razie nie planuje akwizycji. Za to chcemy rozwijać się w Polsce, otwierając coraz to nowe oddziały – zapowiada Dagmara Bałusz, kierownik ds komunikacji w Manpower. W 2005 r. firma miała 16 oddziałów, a w tym roku ich liczba przekracza 50. – Zwiększenie liczby oddziałów o ponad 200% w ciągu niespełna 3 lat, to kierunek, w którym Manpower będzie szedł także w przyszłości – mówi Bałusz. Podobną strategię ma Start People. – Staramy się być jak najbliżej naszych klientów i pracowników tymczasowych, poznawać ich potrzeby i wymagania. Dlatego też systematycznie otwieramy kolejne regionalne biura – mówi Marek Jurkiewicz, dyrektor handlowy Start People. W ostatnim kwartale firma otworzyła placówki w Słupsku i Piotrkowie Trybunalskim. – Strategię tę zamierzamy konsekwentnie kontynuować – zapowiada Jurkiewicz. Rynek dla dużych i małych? Największe agencje zatrudnienia działające na polskim rynku zdobywają coraz silniejszą pozycję. Czy z rynku zostaną wyparte mniejsze firmy? Tomasz Szpikowski z Work-Service twierdzi, że małe agencje, głównie te pracy tymczasowej, nie utrzymają się na rynku. – Nie mają szans na przetrwanie. Konsolidacja to rzecz naturalna, bo trzy tysiące agencji nie przetrwa – uważa. – Łączenie się firm w naszej branży to zjawisko nieuniknione, zwłaszcza że taka tendencja jest na całym świecie – uzupełnia Anna Szymańska z Trenkwalder. Jednak nie wszyscy podzielają te opinie. – W Polsce jest miejsce na firmy globalne i lokalne. Na pewno konsolidacja to jeden z trendów panujących na rynku, ale nie będzie tak, że na rynku zostaną tylko ci najwięksi – przekonuje Dagmara Bałusz z Manpower. Dominika Staniewicz reprezentuje małą firmę rekrutacyjną Labor i zapewnia, że jej agencja i podobne podmioty utrzymają się na rynku, bo mają wąską specjalizację i indywidualne podejście do klientów. I to ich odróżnia od większych firm. – Kiedy duża firma rozrasta się do pewnych rozmiarów, przestaje być indywidualna, stawia na masowe usługi – mówi Staniewicz. – W branży HR nie zawsze chodzi o to, aby być dużym i robić duże obroty. Trzeba przede wszystkim robić swoją robotę dobrze, bo za jakością idą dobre pieniądze. Jeśli firma ma taką filozofię, to powinna się utrzymać – twierdzi. Popyt na pracowników A rynek firm rekrutacyjnych w Polsce ma wielkie perspektywy rozwoju. Wynika to m. in. ze wskaźników ekonomicznych charakteryzujących nasz kraj. Bo choć bezrobocie systematycznie spada (w czerwcu spadło poniżej 10%), to jednak Polska ma nadal niski współczynnik zatrudnienia – tylko 56,8% (dane Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności – red.). To zdecydowanie za mało, aby zaspokoić potrzeby firm działających na polskim rynku, a także inwestorów, którzy coraz częściej i chętniej lokują u nas swoje placówki. Zapotrzebowanie na pracowników jest zatem coraz większe. Według badania „Barometr Manpower Perspektyw Zatrudnienia” dot. trzeciego kwartału (badano 270 polskich przedsiębiorstw), niemal co trzecia firma (32%) deklaruje chęć zatrudnienia nowych ludzi. – To więcej niż w Wielkiej Brytanii czy Irlandii, gdzie jeszcze niedawno Polacy wyjeżdżali z powodu pracy, bo w tych krajach odpowiednio 6 i 2% przedsiębiorców deklaruje chęć zatrudnienia – mówi Dagmara Bałusz z Manpower. Według tego samego badania, 3% pracodawców przewiduje zmniejszenie zatrudnienia, a 59% nie zamierza dokonywać zmian. Z kolei prognoza zatrudnienia (liczona jako różnica między procentem pracodawców przewidujących wzrost zatrudnienia a procentem pracodawców szacujących jego spadek) w trzecim kwartale wyniosła 29%. Zwiększenie zatrudnienia w trzecim kwartale tego roku planują pracodawcy wszystkich dziesięciu sektorów badanych przez Manpower. Największy przyrost zatrudnienia spodziewany jest w przemyśle wydobywczym (47%) oraz budownictwie (45%). Najmniejsze zapotrzebowanie na nowych pracowników będzie w sektorze publicznym oraz w energetyce, gazownictwie i wodociągach – po 13%. Polskim pracodawcom będzie jednak trudno zrealizować te cele, gdyż mają oni ogromne problemy z obsadzeniem stanowisk. Według raportu Manpower „Nieodobór talentów”, aż 49% badanych firm zdeklarowało, że ma kłopoty z doborem pracowników. Najtrudniej znaleźć im wykwalifikowanych robotników do prac fizycznych (cieśli, stolarzy, spawaczy, hydraulików), a także kierowców oraz techników. Tu otwiera się wielkie pole do popisu dla agencji zatrudnienia, które mają szansę nie tylko wspomóc polskie firmy, ale i uzdrowić krajowy rynek pracy. Jednym ze sposobów na sprostanie potrzebom przedsiębiorstw jest zatrudnianie na większą skalę pracowników tymczasowych. – W Polsce tylko 0,3% wszystkich pracujących stanowią pracownicy tymczasowi. Średnia europejska jest na poziomie 2%, a w wysoko rozwiniętych krajach, na przykład w Wielkiej Brytanii, dochodzi do 5% – mówi Tomasz Marzecki z Adecco. Przedstawiciele agencji zatrudnienia narzekają jednak na przepisy prawne utrudniające zatrudnianie tzw. czasowników. Postulują zmiany w ustawie o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. Największym problemem agencji, jak i samych pracowników tymczasowych, jest to, że pracodawca może zatrudniać takie osoby tylko przez rok. Agencje postulują, aby ten okres wydłużyć do 24 miesięcy. Domagają się także ograniczenia biurokracji. Teraz muszą wystawiać pracownikowi tymczasowemu świadectwo pracy po każdym okresie zatrudnienia tymczasowego. O wiele łatwiej byłoby wystawiać zbiorcze świadectwo za okres wykonywania zadań na rzecz jednego pracodawcy. – Jeśli choć część postulatów zgłoszonych przez nasze środowisko weszłaby w życie, to na pewno bylibyśmy zadowoleni. Na zmianach skorzystaliby wszyscy – ocenia Tomasz Marzecki. Dariusz Kopeć Komentarze Tomasz Marzecki, marketing manager, Adecco Sytuacja na polskim rynku firm rekrutacyjnych przypomina to, co działo się w Hiszpanii tuż po akcesji tego kraju do Unii Europejskiej. Tam branża systematycznie się konsolidowała i u nas będzie podobnie. Zostanie maksymalnie 5–10 głównych graczy i kilkaset firm o zasięgu lokalnym. Rynek będzie się rozwijał, gdyż w naszym kraju przybywa inwestycji. Inwestorzy szukają pracowników i potrzebują pomocy agencji zatrudnienia. Trend, jaki jest już na rynku, to kompleksowość usług świadczonych przez firmy rekrutacyjne. Klienci agencji coraz rzadziej chcą korzystać tylko z jednej usługi. W ten sposób firma rekrutacyjna staje się dla klienta partnerem w biznesie. Monika Ulatowska, ekspert Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia Rynek firm rekrutacyjnych będzie się konsolidował i ten trend będzie trwał i wszystko na to wskazuje, że nic tej tendencji nie zatrzyma. Ostatnie połączenie Randstad z Active Plus dowodzi, że dojdzie do zaciętej rywalizacji o pozycję lidera wśród firm rekrutacyjnych. Work-Service już nie ma takiej przewagi nad resztą firm jak dawniej. Na razie polski rynek jest jeszcze rozproszony. Działa u nas ponad 1700 agencji pracy tymczasowej, ale tak naprawdę około 1000 świadczy usługi. Wiele firm wyrabia sobie stosowne certyfikaty, tak na wszelki wypadek, choć często nie korzystają z nich i nie prowadzą usług rekrutacyjnych. Roma Zgłobik, rzecznik prasowy Randstad Rynek usług HR rozwija się w Polsce bardzo dynamicznie, w tempie 20-30% rocznie i na pewno ten wzrost nie osłabnie. Jest na nim miejsce zarówno dla wielkich firm, jak i dla tych mniejszych, bo są klienci, którzy poszukują pracownika na specyficzne stanowisko. Na przykład specjalisty w elektrowni wiatrowej. Dla większych firm HR-owych przyjęcie takiego zlecenia jest nieopłacalne. Dlatego szansą małych firm jest wąska specjalizacja, a na pewno znajdą klientów. |