Szukaj:

2008-09-16 11:03
Szorstka przyjaźń z klientem
Kolejna debata zorganizowana przez naszą redakcję, poświęcona polskiemu rynkowi outsourcingu informatycznego udowodniła, że jest on w bardzo dobrej kondycji. Zdaniem uczestników spotkania rynek nadal rozwija się i jest bardzo wymagający, ale jednocześnie daje ciekawe perspektywy.

Nasi goście byli zgodni co do tego, że na razie jeszcze jesteśmy na takim etapie rozwoju rynku, że wielu firmom ciągle opłaca się zdobywać przewagę konkurencyjną własnymi siłami. Ale czas outsourcingu IT zbliża się.

- Trudno mówić o konkretnych datach, ale na przykładzie innych państw europejskich widać, że powoli zmierzamy do sytuacji, w którym na przykład sprzęt komputerowy będzie dostarczany na zasadzie usług. Coraz większa liczba klientów jest już do tego przygotowana. Rozumieją, że chodzi o to by hardware był elastycznie dostosowany do prowadzonego biznesu – mówił Piotr Cisowski, prezes ITL Polska.

- Rynek usług outsourcingowych rośnie powoli ale sukcesywnie. Dzisiaj co prawda nadal większy udział w rynku ma sprzedaż sprzętu, ale to naturalne na rozwijającym się rynku. Trzeba poczekać jeszcze kilka lat. Na razie sytuacja jest taka, że klienci nie boja się już korzystać z zewnętrznych konsultantów, ale sprzęt nadal chcą mieć własny – dodał Marek Bugała, bussines development manager outsourcing services Hewlett-Packard.

- Proces przejścia d posiadania do zarządzania jest powolny. Nie można demonizować tego co jest u nas, bo historia pokazuje, że podobnie działo się na zachodzie. Natomiast ciągle niestety czekamy na duże kontrakty, na otwarcie się administracji publicznej i spółek z udziałem skarbu państwa. Przekładanie z roku na rok informatyzacji służb publicznych czy dużych przedsiębiorstw państwowych, jak elektrownie czy kopalnie to nadal nierozwiązany problem – zauważył Wojciech Gurgul, prezes PGS Software.

Potwierdził to Radosław Żelazowski, zastępca dyrektora sprzedaży Asseco Business Solution - Choćby dlatego, że rozwój usług jest nadal w pewnej części blokowany, szczególnie w dużych, państwowych firmach, gdzie każdy kontrakt jest poprzedzony paromiesięcznymi negocjacjami ze związkami zawodowymi. Bywa też, że zarząd jest chętny outsourcingowi ale żąda na przykład długoletniej gwarancji zatrudnienia – często dłuższej niż sam okres trwania kontraktu. Na to nie zgodzi się przecież żaden outsourcer.

Goście byli zgodni, że w zasadzie nie będzie momentu zwrotnego, punktu od którego runek outsourcingu IT ruszy lawinowo. - Czekamy na chwilę gdy usługi outsourcingu w sposób naturalny rozwiną się dynamicznie. Na razie jest to umiarkowany, ale stabilny wzrost. Czekamy kiedy się to przełoży na faktyczne zapotrzebowanie na usługi. Na szczęście to oczekiwanie powoli dobiega pomyślnego końca. Widać już, że przedsiębiorcy coraz kreatywniej podchodzą do zarządzania swoim biznesem – zauważył Dariusz Balcerzak, dyrektor sprzedaży Atos Origin.

- Przechodzimy naturalny proces rozwoju rynku i to już widać. Te zmiany wymusza rynek. Firmy by pozostać konkurencyjne, muszą koncentrować się na własnej podstawowej działalności, a nie rozwijać działalność back office'ową. Muszą zmierzać w kierunku takiego funkcjonowania, by zapewnić swojej organizacji jak największe bezpieczeństwo biznesowe – potwierdził Adam Gębski, Dyrektor ds Sprzedaży ZETO S.A. w Poznaniu.

- Już dzisiaj widać, że menadżerowie doceniają w tym względzie outsourcing, który może być naturalnym elementem zarządzania ryzykiem i instrumentem służącym jego minimalizacji – zgodził się Marek Bugała.

Goście zwrócili także uwagę na nadal palący problem braku kadry.

- Można powiedzieć, że najlepszych fachowców nie brakuje - są dla firm tak cenni, a co za tym idzie tak dobrze opłacani, że ich rotacja czy też emigracja w zasadzie nie dotyczy. Problem zatrudnienia w branży informatycznej dotyczy przede wszystkim kadry średniego szczebla. Brakuje ludzi, którzy uzupełniliby lukę między najlepiej wykwalifikowanymi pracownikami, a tymi którzy dopiero zaczynają karierę i mają minimalne, lub są zupełnie bez doświadczenia – zwróciła uwagę Aneta Malacka, pełnomocnik prezesa zarządu ds. outsourcingu itBCG.

Na razie wciąż problemem jest rozbieżność między działaniem pionów IT, a samym funkcjonowaniem biznesu w przedsiębiorstwie.

- Obserwując uczestników wielu konferencji czy szkoleń widzę, że to często dyrektorzy czy też specjaliści IT generują popyta na usługi, a nie zarządy ich firm. To z jednej strony dobrze, bo działy IT uczą się tego jak być partnerem w biznesie, jak świadczyć usługi na rzecz własnej firmy – bo dział informatyczny tak właśnie prawidłowo powinien działać. Z drugiej - brakuje czasem zaangażowania zarządu. Prezesi, dyrektorzy zamiast zdawać się na informatyków i ich potrzeby, powinni zlecać im wykonywanie zadań, służących nie tyle sprawnemu funkcjonowaniu IT w ich firmie, ale takiemu działaniu informatyki, by umożliwiła jak najlepszą realizację celów biznesowych całej organizacji – zaznaczył Piotr Cisowski.

Wszyscy goście byli jednak zgodni co do tego, że outsourcing jest coraz częściej wykorzystywany zgodnie z przeznaczeniem.

- Outsourcing przestał być lekarstwem na całe zło i problemy firmy. Choć często decyzja o oddaniu danego procesu na zewnątrz jest podejmowana w sytuacji kryzysowej, menadżerowie nauczyli się już, że to skomplikowany proces, który może przynieść widoczne efekty tylko jeśli będzie realizowany na zasadzie partnerskiej, obopólnie korzystnej umowy. I że nie ma mowy o cudownym cięciu kosztów, wzroście wyników czy uzyskaniu przytłaczającej przewagi konkurencyjnej, bez zaangażowania i pełnej otwartości obu stron kontraktu – podkreślał Wojciech Gurgul.

Potwierdził to Bartosz Tomaszewski z kancelarii Backer& McKenzie Gruszczyński i Wspólnicy: - W outsourcingu jest dzisiaj coraz mniej pracy typowej dla prawnika, co mnie bardzo cieszy. Coraz częściej spotykam się z sytuacją, iż klienci traktują transakcję outsourcingową w kategoriach „win – win”, a w konsekwencji nie oczekują od prawnika przygotowania kontraktów, które mogłyby stawiać jedną ze stron na niekorzystnej bądź przegranej pozycji. Dodatkowo widać wyraźnie, iż zwiększa się świadomość klientów na to, co powinno znajdować się w umowie outsourcingowej i coraz częściej proszą prawnika o implementowanie do umowy klauzul, które zabezpieczają ich interesy w przypadku rozwiązania takiej umowy.

Zdaniem uczestników debaty dobry outsourcing informatyczny to szorstka, męska przyjaźń. Obowiązuję w niej twarde, ale przejrzyste zasady, a problemy muszą być rozwiązywane szybko, i muszą prowadzić do często trudnego, lecz satysfakcjonującego obie strony kompromisu. To właśnie sposób rozwiązywania spornych kwestii między parterami świadczy o ich dojrzałości. I w dodatku nic tak nie umacnia współpracy. Według zgromadzonych na debacie specjalistów polski rynek outsourcingu informatycznego powoli wkracza w stabilny okres. Dynamika rozwoju branży pokazuje, że kryzys – jeśli w ogóle miał miejsce, udało się przezwyciężyć, a nadchodzące lata pokażą, że czasami niełatwe relacje między polskim biznesem a dostawcami usług IT mogą się wszystkim opłacać.

Sebastian Kanikuła
Outsourcing Magazine

© 2004-2008 Copyright Internet Prasa Media Wydawnictwo / Publishing House.
Powered by +CMS and JamnikCMS