Szukaj:

2008-01-30 13:16
Lekki spadek to przypadek
Wydaje się, że dobra koniunktura gospodarcza nie sprzyja firmom windykacyjnym. Większa płynność finansowa przedsiębiorstw i dobre prognozy mogłyby oznaczać, że mniej firm ma problemy ze spłatą należności. To jednak pozory. Rynek wierzytelności wciąż dynamicznie rośnie, firmy windykacyjne liczą na duże zyski.

Według ostatnich danych, wartość spraw przyjętych do windykacji na zlecenie wyniosła w minionych trzech kwartałach 4 mld złotych i była o 21% niższa w porównaniu z tym samym okresem 2006 r. O więcej, bo o 71%, spadła wartość wierzytelności (456 tys. zł), które firmy windykacyjne zakupiły na własny rachunek. Czy to oznacza, że branża windykacyjna zakończy ten rok na minusie? Windykatorzy są innego zdania.

– W okresie koniunktury gospodarczej rośnie liczba zaciąganych zobowiązań, co automatycznie powoduje, że rośnie liczba spraw przyjmowanych do windykacji. Zwykle bowiem w miarę stały procent należności, z jakichś powodów (zwykle losowych lub ekonomicznych), nie jest spłacany terminowo. W poszczególnych branżach waha się on między 5 a 10%. Tak więc, im więcej zaciąganych kredytów, towarów i usług kupowanych z odroczonym terminem płatności tym proporcjonalnie więcej dłużników – mówi Piotr Krupa, prezes zarządu KRUK SA.

– Z naszych obserwacji wynika, że najgorszym dla firm windykacyjnych był rok 2006. Spadek przychodów branży, według naszych obliczeń, wyniósł co najmniej 13% w stosunku do poprzedniego roku. Regres przychodów został jednak zatrzymany. Większe przychody generują firmy najbardziej wyspecjalizowane i przystosowane do zmieniającego się rynku, np. Intrum Justitia – potwierdza Krzysztof Klejnowski, manager z firmy Intrum Justitia Sp. z o.o.

– Większość dużych przedsiębiorstw ma rozwiązanie systemowe redukujące ryzyko finansowe. Windykacja jest tylko jednym z elementów tego systemu, firmy badają wiarygodność finansową kontrahentów, kreują politykę limitów kredytowych, wspomagają się usługami firm ubezpieczeniowych, faktoringowych, zlecają obsługę sądową, coraz częściej sprzedają pakiety wierzytelności, zwłaszcza na rynku usług konsumenckich. Wiedza klientów na temat współpracy z firmami windykacyjnymi rośnie i w zdecydowanej większości, firmy nie obawiają się już skorzystać z usług wyspecjalizowanego, zewnętrznego podmiotu.– dodaje Krzysztof Klejnowski.

– W związku z tegorocznym polepszeniem się koniunktury gospodarczej w Polsce, na rynku wierzytelności można zauważyć zmniejszającą się ogólną liczbę zleceń windykacyjnych. Jednakże w przypadku naszej firmy zjawisko to nie miało miejsca. Znacząca większość klientów outsourcingujących zarządzanie należnościami nie korzysta tylko z jednego produktu – windykacji – mówi Anna Tłuściak, wiceprezes zarządu Euler Hermes Zarządzanie Ryzykiem Sp. z o.o.

Kredyt? Chętnie

Jak widać windykatorzy są pewni, że branża ma się coraz lepiej. Według niemal wszystkich graczy rynkowych, chwilowy spadek wartości spraw przyjętych do windykacji wynika z wyczerpania się puli starych długów, które masowo trafiały do nich w ostatnich latach. Kolejny powód jest prozaiczny – to nadmiar. Część firm nie przyjmowała nowych zleceń lub nie kupowała nowych pakietów wierzytelności, bo zajmuje się obsługą bieżących spraw o dużej wartości. A
liczba wierzytelności będzie stale rosła. Zarówno konsumenckich, jak i w sektorze przedsiębiorstw.

Fitch Ratings, globalna agencja ratingowa, publikując na potrzeby międzynarodowych rynków kredytowych opinie o wiarygodności kredytowej różnych podmiotów, spodziewa się, że zadłużenie polskiego sektora przedsiębiorstw będzie się zwiększało głównie z powodu utrzymującego się wzrostu ekonomicznego, połączonego ze wzrostem inwestycji w środki trwałe. W opinii firmy ratingowej, polskie przedsiębiorstwa będą nadal się zadłużać w ciągu nadchodzącego roku do dwóch lat, w wyniku wzrostu wydatków kapitałowych, utrzymującej się wysokiej rentowności, dobrych warunków ekonomicznych i bardzo płynnego rynku kredytowego.
Eksperci Fitch uważają, że obecny wzrost zadłużenia przedsiębiorstw nie jest oznaką osłabienia jakości kredytowej. Wyższe zadłużenie jest kompensowane poprzez poprawiającą się rentowność i wyższe przepływy finansowe polskich przedsiębiorstw. W dodatku, sektor przedsiębiorstw ma wysoką płynność, a gotówka i depozyty przedsiębiorstw trzymane w bankach są prawie na poziomie 90% ich aktualnego zadłużenia.

Jednak największy wzrost windykatorzy widzą w na rynku kredytów hipotecznych, których banki udzielają w ilościach, które niemal zaczynają je przerastać. Jednak na przychody z tytułu przeterminowanych wierzytelności hipotecznych, można liczyć dopiero w przyszłości. Kredytobiorcy na razie generalnie spłacają swoje kredyty na czas. Sam nadzór bankowy informuje, że udział należności w portfelu kredytowym, które nie są regulowane na czas, ciągle spada. Niemniej jednak banki nadal przeżywają okres niesłabnącego popytu na kredyty hipoteczne. W ostatnich dwóch latach poprawiła się bowiem znacznie sytuacja konsumentów. Rosną wynagrodzenia, przybyło nam niemal dwa miliony dobrze zarabiających emigrantów. Sukcesywnie poprawia się zdolność kredytowa Polaków, a ceny nieruchomości rosną jeszcze szybciej. Ilu z nich przeliczyło swoje siły? Trudno szacować, ale analitycy bankowi oceniają, że w ciągu najbliższych dwóch lat część udzielanych dzisiaj kredytów wróci jako niespłacone należności. Ich wartość może być zaskakująco wysoka. – Z punktu widzenia naszej branży, oznacza to, iż rynek nie zdążył jeszcze sprzedać dotychczas zmagazynowanych wierzytelności, a już zdążył wyprodukować kolejne – podsumowuje Krzysztof Matela.

Kompleksowo i specjalistycznie

Dzisiejszy rynek wierzytelności to nie wyłącznie usługi windykacyjne. Coraz częściej mamy do czynienia z kompleksową ofertą usług wspomagających płynność finansową przedsiębiorców. Czyli finansowanie, dla którego zabezpieczeniem są wierzytelności, kupno wierzytelności, faktoring, zarządzanie wierzytelnościami i ryzykiem są już w ofercie wszystkich najważniejszych graczy rynkowych. Firmy windykacyjne obecnie tworzą indywidualne, dopasowane do konkretnych potrzeb klienta rozwiązania. Zdaniem ekspertów, rodzimy rynek wierzytelności coraz bardziej upodobnia się do dojrzałych rynków zachodnich. Czas archetypów w postaci niemiłych panów o potężnych barach, żądających bezwzględnie zwrotu należności, jest już pieśnią przeszłości. Firmy tego pokroju przestały istnieć. Zostali najmocniejsi, oferujący profesjonalne i nowoczesne rozwiązania. Dlatego też firm windykacyjnych jest coraz mniej, a zaufanie klientów do ich usług stale rośnie. Około dwóch lat temu liczbę podmiotów zajmujących się windykacją szacowanona 800 – teraz zostało ich nieco ponad 300. Tendencja konsolidacji w branży jest bardzo silna.

Nadal ogromne nadzieje wiążą się z rynkiem transakcji sekurytyzacyjnych. Polski rynek sekurytyzacji z pewnością znajduje się wciąż w fazie wzrostowej. Co prawda, zdaniem przedstawicieli branży windykacyjnej, wciąż konieczne są zmiany w prawie, które uprościłyby sekurytyzację i ostatecznie rozwiązały wszelkie związane z nią wątpliwości, to świadomość wszystkich uczestników tego rynku stale rośnie. Coraz więcej banków zakończyło z powodzeniem co najmniej jedną dużą transakcję sekurytyzacyjną i przygotowują się do sprzedaży kolejnych portfeli wierzytelności. Według ostrożnych szacunków ekspertów, rynek w niedługim czasie może zasilić co najmniej kilka miliardów złotych, głównie wierzytelności korporacyjnych, i około miliarda złotych wierzytelności detalicznych.

Przyszłość bez ryzyka

Jak widać, spółki windykacyjne znajdują się w znakomitym dla siebie okresie. Rynek wierzytelności będzie rósł, będzie też rosła liczba zamówień na oferowane przez branżę windykacyjną kompleksowe usługi zarządzania należnościami. Zwłaszcza że outsourcing wierzytelności jest coraz popularniejszy. Firmy skalkulowały, że zatrudnianie pracowników, utrzymywanie działów zajmujących się windykacją jest mało opłacalne. Tymczasem zewnętrzne usługi są coraz tańsze, wiążą się tylko z kosztami obsługi transakcji.

– Będę się upierał, że 2007 rok zakończy się kilku–kilkunastoprocentowym wzrostem wartości spraw przyjętych do obsługi przez firmy windykacyjne. Trzeci kwartał dla branży windykacyjnej i finansowej to przede wszystkim wakacje, a co za tym idzie – sezonowy spadek realizacji projektów. Te zaczęte jeszcze przed wakacjami zakończyły się dopiero we wrześniu i październiku. Zatem wierzytelności z tych portfeli fizycznie do windykacji trafią dopiero w czwartym kwartale, który powinien być lepszy niż ubiegłoroczny – zapewnia Piotr Krupa.

Czy prognozy dotyczące roku bieżącego okażą się błędne, zweryfikujemy już po pierwszym kwartale 2008 roku. Nie zmienia to faktu, że rynek nadal rośnie w szybkim tempie i co więcej – to tempo może jeszcze przyspieszyć. Firmy produkcyjne czy usługowe coraz bardziej koncentrują się na swojej działalności podstawowej, uczą się szybko, ile korzyści dają im usługi związane z przejmowaniem ryzyka biznesowego. Z kolei firmy zarządzające należnościami cały czas rozszerzają swoją ofertę i w coraz większym stopniu są skłonne przejmować na siebie obowiązki swoich klientów w obszarach związanych z zarządzaniem ryzykiem i finansami. A nowe, atrakcyjne kredyty wciąż kuszą.

Sebastian Kanikuła
Outsourcing Magazine


Komentarze

W 2007 roku rynek rozwijał się w tempie i kierunku, które prognozowaliśmy na początku roku. Czyli mieliśmy do czynienia ze stałym, istotnym wzrostem. Podtrzymuję opinię, że bieżący rok zakończy się prawdopodobnie kilkuprocentowym wzrostem wartości spraw przyjętych do obsługi przez firmy windykacyjne.

Trzeci kwartał był bardzo pracowity dla branży windykacyjnej, (choć jego efekty przesuną się nieco w czasie). Wiele firm, w tym także i KRUK SA, domykało transakcje, które zostaną zrealizowane w ostatnich trzech miesiącach tego roku. Ostatni kwartał będzie bowiem zapewne, analogicznie jak w poprzednich latach, w branży windykacyjnej najlepszym kwartałem roku. Na rynku czeka do zakupu kilkanaście portfeli detalicznych i korporacyjnych o łącznej wartości ponad 4 mld zł. Część tej kwoty zapewne jeszcze w tym roku trafi do firm windykacyjnych, w tym także do KRUK SA.

W przypadku naszej firmy, będzie to prawdopodobnie najlepszy rok w historii zarówno pod względem wartości i liczby windykowanych spraw, wartości odzyskanych kwot, jak i środków zainwestowanych w zakupy wierzytelności.

Grupa Kapitałowa KRUK odnotowuje też pierwsze sukcesy na rynkach zagranicznych. Po czterech miesiącach działalności w Rumunii, firma ma już 10 klientów, w tym największego operatora telefonii komórkowej oraz największe spośród rumuńskich banków. W ostatnich dniach przeprowadziliśmy dwie transakcje zakupu wierzytelności na rynku rumuńskim. KRUK kupił dwa portfele długów bankowych o wartości ponad 50 mln złotych.

Piotr Krupa
prezes zarządu
KRUK SA

Zarządzanie wierzytelnościami czy też kompleksowe zarządzanie ryzykiem w przypadku wymiany handlowej, jest wśród polskich firm nadal zjawiskiem marginalnym. Około 80% transakcji odbywa się w odroczonym terminie płatności, jednocześnie zabezpieczenia transakcji, w postaci kredytów kupieckich, wykorzystuje około 30% dużych przedsiębiorstw i 2% spółek działających w sektorze MSP. W procesie pozyskiwania informacji o kontrahentach firmy rzadko korzystają z usług wywiadów gospodarczych.

Zaledwie 50% postępowań o odzyskanie należności toczy się przy udziale firm windykacyjnych. Większość przedsiębiorców woli działać na własną rękę, co jest szczególnie trudne w przypadku działalności międzynarodowej. Przedsiębiorcy często nie zdają sobie sprawy z uwarunkowań lokalnych rynków, odmiennych zwyczajów biznesowych czy systemów prawnych, co zwiększa ryzyko strat.

Obserwujemy jednak, że coraz więcej polskich spółek decyduje się na zabezpieczenie transakcji, co rokuje optymistycznie na rozwój rynku ubezpieczycieli kredytów kupieckich. W efekcie spowoduje to wzrost przypisu składki, zagospodarowanie rynku dużych przedsiębiorstw oraz rozwój możliwości wykorzystania rynku MSP.

Bartłomiej Szlaz
dyrektor Regionu Warszawa
Atradius

Myślimy raczej o czasowym zmniejszeniu ilości napływających wierzytelności. Dotyczy to zarówno zleceń, jak i transakcji sprzedaży. Z drugiej strony – wiemy o skumulowaniu bardzo dużej liczby wierzytelności w bankach i firmach telekomunikacyjnych. Transakcje te nie zostaną dokonane w tym roku, niemniej jednak pierwszy i drugi kwartał 2008 okażą się bardzo dobre.

W ostatnich latach zaobserwowaliśmy wyraźny wzrost świadomości naszych klientów w zakresie zarządzania należnościami. Przejawia się to wprowadzeniem procedur dotyczących postępowania z dłużnikami w przypadku niezapłacenia należności na czas. Oczywiście, jedną z nich jest korzystanie z usług zewnętrznej firmy windykacyjnej zarówno w zakresie windykacji wierzytelności, jak i doradztwa. Szybciej następuje także moment rozpoczęcia działań w stosunku do nierzetelnych dłużników. Firmy posiadają więcej szczegółowych danych na temat dłużników, lepszej jakości są również dokumenty dotyczące spraw.

Wyraźnym trendem na rynku wierzytelności są zwiększone oczekiwania co do jakości obsługi oraz efektywności działań. Dzięki rosnącej świadomości klientów co do realnych możliwości działań windykacyjnych, coraz rzadziej napotykamy na swojej drodze klientów stawiających przed nami nierealne cele w nierealnym terminie.

Trendy dotyczące wzrostu jakości działań windykacyjnych zostaną bez wątpienia utrzymane. Współpraca z klientami będzie coraz sprawniejsza i efektywniejsza. Wielkie znaczenie będą miały rozwiązania oparte o nowoczesne technologie.

Krzysztof Matela
prezes Zarządu
EGB Investments SA

Na obecną sytuację branży windykacyjnej istotny wpływ ma ożywienie gospodarcze powodujące wzrost popytu na usługi finansowania oraz zmniejszenie liczby dostępnych wierzytelności. Dla branży windykacyjnej powyższa sytuacja nie oznacza końca rozwoju, ale dalsze rozwarstwienie branży na szybko rozwijające się duże i średnie firmy oraz wypierane z rynku mniejsze podmioty. Większe firmy windykacyjne radzą sobie z niewielkim spadkiem przychodów z windykacji poprzez zwiększanie sprzedaży z usług okołowindykacyjnych (factoring, pożyczki, monitoring itp.).

Sytuację branży windykacyjnej w II połowie 2008 można przewidywać na podstawie obserwowanych objawów przegrzania gospodarki oraz symptomów nadchodzącego spowolnienia gospodarczego. Uważamy, że na kondycję przedsiębiorstw wpływać będzie spadek popytu na produkty i usługi oraz zaobserwowany wzrost kosztów działania. W efekcie przedsiębiorstwa będą miały problemy zarówno z utrzymaniem płynności finansowej jak i ze ściąganiem należności od kontrahentów. Na rynku pod koniec 2008 zacznie pojawiać się coraz więcej wierzytelności pochodzących z obrotu gospodarczego oraz coraz więcej zleceń na windykację. Początkowo może wydłużyć się okres między powstaniem wierzytelności a oddaniem jej do windykacji, ale rynek szybko powinien skorygować tę tendencję. Oprócz windykacji, dużym popytem mogą cieszyć się usługi finansowania; factoring, pożyczki krótkoterminowe.

Tomasz Halabowski
CASH FLOW SA

Firmy podchodzące poważnie do kwestii zarządzania, wykorzystują również inne instrumenty jak monitoring, raiting, ubezpieczenie czy doradztwo prawne. Z tego powodu, w przypadku Euler Hermes, spadek liczby zleceń windykacyjnych przekładał się na wzrost zainteresowania innymi usługami. Zmniejszającą się liczbę zleceń odnotowały natomiast przede wszystkim firmy skupujące pakiety wierzytelności, gdyż okazało się, że jest ich mniej na rynku niż pierwotnie tego oczekiwano.

Należy podkreślić, że w Polsce w dalszym ciągu obserwujemy konsolidację podmiotów gospodarczych specjalizujących się w zarządzaniu należnościami. Coraz częściej podział ogranicza się do dwóch podstawowych sektorów B2C i B2B, do którego należy grupa Euler Hermes.

W 2008 roku możemy natomiast oczekiwać spowolnienia gospodarki i stopniowo zwiększającej się liczby zleceń windykacyjnych. Wpłynie na to dodatkowo kryzys na amerykańskim rynku kredytów hipotecznych, który powoduje poważne kłopoty dużych instytucji finansowych, co w niedalekiej przyszłości może również wpłynąć negatywnie na działalność polskich przedsiębiorców.

Anna Tłuściak
wiceprezes Zarządu
Euler Hermes Zarządzanie Ryzykiem Sp. z o.o.

Dobra koniunktura w gospodarce nie ma bezpośredniego przełożenia na zatory płatnicze. Istotna jest skłonność przedsiębiorców do płacenia. W różnych branżach wygląda ona różnie. Są dziedziny gospodarki, gdzie zwyczajem jest płacenie szybko, i takie, gdzie normą jest odraczanie płatności w nieskończoność. Tak jest np. w branży budowlanej, gdzie mimo wydłużonych terminów płatności (nawet 50–60 dni), opóźnienia przekraczają miesiąc. I to mimo boomu budowlanego.

Wskaźnik rotacji należności, czyli czas, w jakim firma otrzymuje zapłatę za swój towar lub usługę, od kilku lat spada. W 2005 roku wyniósł on 93 dni, podczas gdy w 2002 sięgał 120 dni. Za 2006 nie ma jeszcze danych GUS, należy jednak przyjąć, że on dalej spada. Czyli z jednej strony firmy coraz szybciej dostają zapłatę za sprzedane towary i usługi, ale... "Ale" mamy dwa. Próg bezpieczeństwa to 60 dni. Po takim terminie należność uznaje się już za zagrożoną. Zatem to, że jest lepiej, nie znaczy że jest dobrze. Ponadto 93 dni to jest średnia dla gospodarki, co oznacza, że są branże, w których bywa gorzej. Drugie „ale” dotyczy tego, że jednocześnie rośnie wartość tzw. należności krótkoterminowych, czyli wartość wystawionych faktur z odroczonym terminem płatności. W 2005 roku była ona o 5,7% wyższa niż rok wcześniej.

Gospodarka się rozkręca, firmy sprzedają więcej, więcej wystawiają faktur. Na zapłatę czekają krócej, ale kwota, na zapłatę której czekają, jest większa. Zatem wielkość środków, które mają zamrożone, jest większa.

Adam Łącki
prezes Zarządu
Krajowy Rejestr Długów

© 2004-2008 Copyright Internet Prasa Media Wydawnictwo / Publishing House.
Powered by +CMS and JamnikCMS