|
|
|
Wincanton przejmuje CEL Group
01.12 14:06
ArchiDoc podpisał kontrakt z Netią
01.12 13:04
Gartner radzi: Jak chłodzić centra danych
01.12 10:26
Miliardy na innowacje
01.12 10:04
Prowell buduje zakład w Łódzkiej SSE
28.11 12:13
|
Liberalizacja - konkurencja - deregulacja
W ostatniej dekadzie sektor telekomunikacji został otwarty dla konkurencji we wszystkich państwach członkowskich Unii Europejskiej. I choć teoretycznie rynek regulowany jest przede wszystkim prawidłami wolnego rynku (co pozwoliło na wejście nań wielu nowym firmom i obniżeniu cen), szybki rozwój nowych technologii i nadal bardzo mocna pozycja lokalnych regulatorów nie pozostawia wątpliwości – jest jeszcze wiele do zrobienia.
Eksperci są zgodni - sektor telekomunikacji jest ogromnie ważną dziedziną dla stworzenia ogólnoeuropejskiego rynku w komunikacji elektronicznej oraz prawdziwie wewnętrznego rynku w tej dziedzinie. Obecnie też można śmiało powiedzieć, że odchodzi on od modelu monopolistycznego i idzie w kierunku dobrze pojętej konkurencji. Prawo to podstawa Historycznie można uznać, że dla UE polityka konkurencji i tworzenia wspólnej przestrzeni gospodarczej zawarta była już w postanowieniach traktatu rzymskiego, ostatecznie potwierdzonych w 1986 r. w jednolitym akcie europejskim. Nieco szersze polityczne podstawy stworzył obowiązujący od listopada 1993 r. traktat z Maastrich, czyli traktat o Unii Europejskiej – kwestie integracji w dziedzinie telekomunikacji porusza w nim tytuł XII poświęcony sieciom transeuropejskim. Dalszy proces deregulacji rynku przypadał na rok 1999, kiedy to Komisja Europejska zainicjowała gruntowny przegląd obowiązujących w UE przepisów prawnych dotyczących telekomunikacji. Wynikiem tych działań, było przyjęcie w 2002 roku nowych uregulowań ramowych w dziedzinie komunikacji elektronicznej. Ich założeniem było zlikwidowanie szeregu skomplikowanych uregulowań i stworzenie prostych i neutralnych przepisów, dostosowanych do szybko zmieniających warunków rynkowym w sektorze komunikacji elektronicznej. Najważniejsze jest jednak, że komisja wciąż stoi na stanowisku, iż przyznanie w sektorze telekomunikacji niektórym przedsiębiorstwom państwowym specjalnych i wyłącznych uprawnień do produkcji wyposażenia telekomunikacyjnego czy też świadczenia usług w zakresie telekomunikacji lub zarządzania sieciami narusza zasady konkurencji i rynku wewnętrznego. Stąd też powstanie licznych dyrektyw znoszących te uprawnienia i wymuszających na państwach członkowskich zezwolenie na wykonywanie usług konkurencyjnych. Cele Obecnym celem wprowadzania przepisów jest wzmocnienie konkurencji na rynkach komunikacji elektronicznej, poprawa funkcjonowania rynku wewnętrznego i zapewnienie przestrzegania podstawowych interesów użytkowników – czego w obecnej kondycji i formie, w jakiej działa branża, nie zapewniają standardowe mechanizmy rynkowe. Generalnie polityka w kwestii rozwoju wspólnego rynku usług i urządzeń telekomunikacyjnych dąży do stworzenia równowagi między liberalizacją i harmonizacją, konkurencją i usługami dla ludności. Wprowadzenie tak rozumianego ustawodawstwa regulującego rynek telekomunikacji jest bardzo ważne z wielu powodów. Jednym z nich jest niesamowity postęp nowych technologii i dotąd nieznanych problemów z nimi związanych (np. własności intelektualnej w społeczeństwie informacyjnym czy kwestie ochrony danych). Innym poważnym zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa w Internecie, co obecnie stanowi główną przeszkodę rozwoju transakcji elektronicznych. Dalsze naturalne cele to promowanie lepszych połączeń szerokopasmowych i infrastruktury oraz usprawnienie obsługi elektronicznej w administracji publicznej, służbie zdrowia i szkolnictwie. Dużym wyzwaniem dla konkurencyjności są także problemy z rozwojem telekomunikacji 3G. Według specjalistów, Polska jest nadal opóźniona, w stosunku do innych krajów w dziedzinie wdrażania unijnego systemu regulacyjnego. Z jednej strony mamy widoczne efekty konkurencji w dostępie do usług telekomunikacyjnych (przykłady można mnożyć: umożliwienie powstania i działalności operatorów wirtualnych, rozdzielenie dostępu do sieci Internet od usług głosowych itp.), z drugiej - dogonienie poziomu konkurencyjności większości krajów europejskich to jeszcze wciąż pieśń przyszłości. Nadal np. kontrowersje budzi postawa regulatora. Wprawdzie obecnie jego władza nad rynkiem jest znacznie mniejsza,a jego kompetencje sprowadzają się niemal wyłącznie do rozstrzygania przetargów na rezerwacje częstotliwości (czy możliwości nakładania na przedsiębiorców telekomunikacyjnych o znaczącej pozycji rynkowej wysokich kar – niestety, obecnie rzadko egzekwowanych) ale wątpliwości budzą przede wszystkim zabiegi w kierunki regulacji cen na rynkach detalicznych. Trudno bowiem przewidzieć skutki takich szacowanych w trybie administracyjnym wiążących ustaleń. W każdym razie znacznie łatwiej przewidzieć te negatywne... Obecny rok, po kilkuletniej debacie o konieczności i ostatecznym kształcie systemu regulacyjnego dla sieci i usług łączności elektronicznej, jest decydujący. WedługkKomisji to właśnie w br. zostaną opracowane założenia i wprowadzone kolejne zmiany. Do rozwiązania jest bowiem więcej - niż wspomniano wyżej - kwestii. Choćby konieczność regulacji naturalnej konwergencji sektorów telekomunikacji, telemediów i teleinformatyki (jedynie zasygnalizowana w dyrektywach z 2002 r.) czy urynkowienie gospodarki widmem radiowym – zasobu niezbędnego, by można było skutecznie zrealizować postulaty powszechnego dostępu szerokopasmowego Internetu, a także umożliwić rozwój telewizji HD (High Definition - wysokiej rozdzielczości) i mobilnej. Wprowadzanie konkurencji na rynku unijnym, (wycenionym przez Komisję Europejską na ok. 614 mld euro), to nieodległa, niewiele znacząca z dzisiejszego punktu widzenia, melodia przyszłości, ale istotne z wielu względów działanie w wyjątkowo wrażliwym na oceny inwestorów obszarze.
Co daje konsumentom wdrażanie europejskich przepisów telekomunikacyjnych? Przede wszystkim niższe ceny i nowe usługi. Dalej jednak konkurencja wymaga działań na szeroką skalę. Potrzebne jest bardziej spójne i sprawne stosowanie środków zaradczych oraz stworzenie niezależnych organów regulacyjnych – to jeden z wniosków w sprawozdaniu nr 12 Komisji Europejskiej w sprawie unijnych rynków telekomunikacyjnych. Przedstawia ono sytuację tuż przed reformą unijnych przepisów telekomunikacyjnych na europejskich rynkach telekomunikacyjnych, czyli w sektorze, którego dochody wynoszą prawie 290 miliardów euro. Najważniejszy wniosek sprawozdania to fakt spadku cen za trzyminutowe połączenie krajowe w ramach telefonii stacjonarnej i usług telefonii komórkowej w ubiegłym roku (ceny krajowe spadły aż o 13,9%). Ponad 31,4 mln klientów telefonii komórkowej (wzrost o 6,3 mln) skorzystało także z prawa do utrzymania tego samego numeru przy zmianie jednego operatora na innego. W przypadku linii telefonii stacjonarnej, w UE operatorów zmieniło w ten sposób ponad 15 mln konsumentów. W Szwecji konsumenci mają już możliwość zachowania swoich numerów przy przechodzeniu na usługi typu VoIP. Konkurencja nadal przyczynia się do ograniczania udziałów operatorów posiadających pozycję dominującą: obecnie należy do nich średnio 65.8% dochodów detalicznych w UE. W 2006 r. spadek dochodów wyniósł między 4,5 a 5,1 %. Konkurencja prowadzi także do szybkiego rozwoju usług szerokopasmowych. W 2006 r. wzrost dochodów wyniósł między 7,8 a 8,5 %. W 2006 r. odnotowano ponad 20 mln nowych dodatkowych abonamentów usług szerokopasmowych, w wyniku czego penetracja rynku UE wzrosła do 15,7%. Najwyższy wzrost odnotowuje się w krajach, gdzie organy regulacyjne zobowiązały operatorów mających pozycję dominującą do zapewnienia dostępu do sieci oraz gdzie zaczęła rozwijać się konkurencja w zakresie infrastruktury. W swoim sprawozdaniu komisja wskazała również na niektóre najbardziej palące kwestie regulacyjne, które jeszcze nie zostały rozwiązane. Przede wszystkim:
Przejście z 27 różnych systemów krajowych na bardziej spójne podejście regulacyjne stosowane w całej Europie miałoby bardzo pozytywne skutki dla konkurencji transgranicznej i wzrostu gospodarczego oraz przyniosłoby korzyści konsumentom. Uczestnicy rynku już teraz wytwarzają około 1/3 dochodów w państwach członkowskich innych niż ich własne. Komisja Europejska chce stworzyć także jednego europejskiego regulatora. Miałoby to ułatwić harmonizację podejścia do polityki regulacyjnej. Jest to o tyle korzystne, że pozwala uniknąć np. licznych granicznych problemów uzgodnieniowych. Niestety, takich rozwiązań nie da się wprowadzać szybko. Mimo że nowe przepisy i rozwiązania sprzyjają nam, klientom, (choćby nakaz obniżenia cen roamingu) to praktyka pokazuje, że krajowi regulatorzy niezbyt szybko oddadzą swoją pozycję. Sebastian Kanikuła
Główne cele rządowej strategii regulacyjnej na lata 2006-2007
|