|
|
|
Środowiska informatyki i telekomunikacji opanowała konwergencja. Słowo to niespodziewanie na dobre zadomowiło się w języku fachowców od szeroko pojętej telekomunikacji. Dalej nie wiadomo jednak, czy to rynek, czy technologia są siłami napędowymi integracji różnych procesów zachodzących na pograniczu informacji i telekomunikacji, a określanych właśnie pojęciem konwergencji.
Jedna z nowych definicji określa konwergencję jako zespolenie wszystkich funkcji kanałów do transmisji głosu, obrazu, danych oraz aplikacji w jedną szerokopasmową strukturę opartą na protokole internetowym IP (Internet Protocol). Generalnie istnieje wiele rozpowszechnionych definicji określających konwergencję, jednak najczęściej stosuje się tę, mówiącą o jednoczesnej transmisji głosu i danych w czasie rzeczywistym przez pojedynczą, choć niekoniecznie jednorodną, sieć telekomunikacyjną. W trochę szerszym pojęciu jest to sieć do przekazów multimedialnych, transmitująca jednocześnie głos dane i obraz ruchomy. Wprawdzie nie ma jeszcze tak funkcjonującej sieci globalnej – kw pełni działającej w czasie realnym – jednak wiele jej elementów już znajduje się w fazie realizacji, a do ich pełnego współdziałania nie jest już daleko. Ten „nowy Internet” ma zmienić dotychczasowe zachowania klientów przez ich trwały dostęp do ogólnoświatowych zasobów informacji i to bez ruszania się z własnego domu. W takim rozumieniu sieć konwergentna ma być także doskonałym narzędziem współczesnego modelu ekonomicznego, bezpośrednio służącym prowadzeniu nowoczesnego biznesu. Trend ten jest już zauważalny. Zmiany wynikające z rozwoju telekomunikacji, globalizacji sieci oraz wprowadzania coraz bardziej efektywnych technologii, a co za tym idzie całego pakietu ofert nowych usług powstałych w trakcie integracji wszystkich procesów komunikacyjnych, spowodowały choćby powstanie nowego terminu „usług konwergentnych” – CNS (Converted Network Services). Usługi tego typu mają w założeniu zaspokajać wszystkie potrzeby klienta (przedsiębiorstwa, urzędu, korporacji, abonenta) w zakresie pełnej transmisji głosu, obrazu i danych, niezależnie od rodzaju sieci i odległości między abonentami (przekazy lokalne i długodystansowe). Eksperci są zgodni, że procesy konwergencji w teleinformatyce będą się stale rozwijać. W tej chwili największy wpływ na rozszerzanie się konwergencji mają: -
Nowe technologie i protokoły. Wprawdzie obecny stan technologii nie umożliwia jeszcze tworzenia w pełni konwergentnych (głos, obraz, dane) sieci szerokopasmowych, ale coraz to pojawiające się innowacje i standardy rokują ich powstanie w najbliższych kilku latach. Czynników tych jest bardzo dużo, warto jednak zwrócić uwagę choćby na takie rozwiązania jak szerokopasmowy dostęp w pętlach lokalnych (xDSL, B-ISDN), zdolność do terabitowych transmisji w sieciach szkieletowych i korporacyjnych, usprawnianie multimedialnego dostępu komórkowego przez Internet (WAP), świadczenie usług szerokopasmowych przez sieci kablowe oraz dalszą stabilizację transmisji głosowych za pomocą przekazów pakietowych (VoFR, VoIP). -
Deregulacja i liberalizacja. Widoczne szczególnie w ostatnim czasie w Europie, stwarzają dobre warunki nowym firmom, które w innym przypadku nie mogłyby zaistnieć na rynku telekomunikacyjnym. Wiąże się to z faktem, że sieci konwergentne umożliwiają transmisje bez ograniczeń informacji – także tych, które powinny być (i są) zakazane w emisji publicznej przez tradycyjne środki przekazu, a są bardzo dochodowe. -
Zapotrzebowanie użytkowników. Głównym motorem rozwoju konwergencji są rosnące wymagania użytkowników końcowych. Wielu dotychczasowych dostawców usług wywiera naciski na korporacje sieciowe (telekomy, carriers), żądając łącznego przekazu głosu i danych. Wymagania te mają przede wszystkim użytkownicy instytucjonalni, którzy liczą dzięki temu na znaczne obniżenie kosztów. -
Konkurencja. Nowoczesna technologia, szybko akceptowana przez firmy dopiero co wchodzące na rynek dostawców sieciowych, pociąga za sobą automatycznie rozszerzanie procesów konwergencji w odniesieniu do głosu i danych. Nawet przy wysokim stopniu ryzyka nowe firmy – mając niewiele do stracenia, wiele natomiast do zyskania – starają się zdobyć jak najwięcej klientów, zwykle kosztem dotychczasowych telekomów. W tej bardzo szybko zmieniającej się dziedzinie, kto pierwszy zaoferuje nowe usługi dodatkowe za odpowiednio niższą cenę, ten wygrywa z konkurencją i to bez żadnych przetargów. Z kolei operatorzy oferujący konkretne usługi telekomunikacyjne uzależniają swe opłaty za te usługi od kosztów ponoszonych przez nich na rzecz dostawców sieciowych. Mechanizm ten może jednak zawodzić w jednym wypadku. Istniejące monopole telekomów – wcale nie zainteresowanych rozszerzaniem procesów konwergencji – mogą nie chcieć udostępniać potencjalnym konkurentom szerszego pasma transportowego, co praktycznie oznacza utrudnione korzystanie z dobrodziejstw wynikających z sieci konwergentnych, takich jak np. Internet (Internet 2). Możliwe w takiej sytuacji jest tworzenie od podstaw wydzielonych i kosztownych sieci transportowych, korzystanie z innych dostawców bądź demonopolizacja. Być może stosowanie drastycznych środków wobec konkurencji nie będzie potrzebne, gdyż coraz więcej wskazuje obecnie, że dostawcy sieciowi starają się również aktywnie uczestniczyć we wdrażaniu nowych technologii przekazu, tworząc sieci zbieżne. -
Redukcja kosztów. Nowoczesne rozwiązania transmisji pakietowych (jako danych cyfrowych) pozwalają dostawcom nawet ponad 10-krotnie (w stosunku do rozwiązań tradycyjnych) zmniejszyć koszty przekazów informacji na odległość. I to bez względu, czy transmisja dotyczy oddzielnych danych, głosu lub obrazu, czy też kompleksowego przekazu multimedialnego. Tego typu rozwiązania wpływają także na ujednolicenie infrastruktury sieciowej (co za tym idzie, dalszą redukcję kosztów), uproszczenie urządzeń do transmisji danych oraz bardzo duże obniżenie kosztów eksploatacji sieci telekomunikacyjnej. Dzięki temu usługi konwergentne, nawet dla użytkowników indywidualnych są coraz bardziej powszechne i coraz tańsze. Obecnie konwergencja cieszy się największą popularnością w sektorach high tech – telekomach, mediach i przemyśle komputerowym. Jednak według przewidywań, niedługo może pojawić powszechnie w bardziej tradycyjnych dziedzinach, takich jak turystyka, bankowość czy ubezpieczenia. Wiąże się to jednak z pewnymi wyzwaniami. Wymaga to np. od firm dużej zmiany koncepcyjnej w dotychczasowej strategii działania. Przede wszystkim organizacje muszą się nauczyć przewidywania zmian i analizy potencjalnego ryzyka, wywołanego łączeniem różnych usług, oraz posiąść umiejętność zdefiniowania i przebudowy swojego dotychczasowego modelu biznesowego. Krzysztof Wielecki Outsourcing Magazine
|