Szukaj:

2011-05-11 21:30
Prąd najtaniej kupić na giełdzie? Handel energią
Na TGE 99% obrotu wciąż realizują firmy energetyczne – elektrownie sprzedają, a zakłady energetyczne (zwykle spółki matki dużych grup kapitałowych, jak np. PGE czy TAURON) kupują. Spółki takie jak MGEP dopiero zaczynają dostrzegać, że to korzystniejsze niż przetarg, z którego po podpisaniu kontraktu ze zwycięskim oferentem nie sposób się wycofać.

Rynek energii (jak zresztą wszystkie inne rynki towarowe) charakteryzuje duża zmienność cen. Funkcjonować prawidłowo może on tylko wtedy, gdy odbiorcy mają możliwość wyboru optymalnej strategii zakupowej. Aby taki wybór był realny, rynek musi cechować przejrzystość i płynność, co oznacza, że wszyscy jego uczestnicy posiadają równy dostęp do informacji nt. aktualnej ceny danego towaru, a także jednakowe możliwości kupna lub sprzedaży (w tym przypadku energii) w tejże cenie.
Końcowy nabywca towaru dla jego efektywnego zakupu potrzebuje również płynnego rynku. Taki jest rynek hurtowy. Jednak bezpośrednia aktywność na nim wymaga pewnej skali działania. Składanie do giełdy wniosku o członkostwo w przypadku podmiotu gospodarczego posiadającego zaledwie kilka obiektów, dla których musi on nabyć energię, pozbawione byłoby głębszego sensu.

„Obligo” pomogło TGE
Utworzona w 1999 r. TGE na skutek własnej nieudolności przez ponad dekadę nie potrafiła stworzyć miejsca dla efektywnego handlu energią. Ale nie bez grzechu były też polskie firmy energetyczne, które nad handel „przy otwartej kurtynie” przez długi czas przedkładały OTC, czyli bezpośrednie transakcje negocjowane w zaciszu własnych gabinetów. Niejaką przejrzystość na rynek energii w Polsce wniosło pojawienie się w 2006 r. platform brokerskich, które w latach 2007-2009 osiągnęły płynność umożliwiającą profesjonalnym uczestnikom obrotu praktycznie w każdym momencie zakup energii np. na kolejny rok. Prawdziwą przejrzystość rynku trzeba więc było wykreować w Polsce… urzędowo. W 2010 r. wprowadzono tzw. obligo giełdowe. Jest to ustawowy przymus sprzedaży 15% energii na giełdzie towarowej lub rynku regulowanym dotyczący wszystkich krajowych wytwórców. Ci, którzy otrzymują rekompensaty z tytułu rozwiązania kontraktów długoterminowych (tzw. KDT), muszą dodatkowo sprzedawać na konkurencyjnych zasadach całość wytwarzanej przez siebie energii elektrycznej. Łącznie jest to ponad 50% wytwarzanej w Polsce energii. Nie dotyczy to sytuacji, kiedy energia dostarczana jest od przedsiębiorstwa energetycznego zajmującego się jej wytwarzaniem do odbiorcy końcowego za pomocą linii bezpośredniej, wytworzonej w jej odnawialnym źródle lub w kogeneracji. Z ww. obowiązku wyłączona jest też energia zużywana przez przedsiębiorstwo energetyczne zajmujące się wytwarzaniem na potrzeby własne, niezbędna do wykonywania przez operatorów systemów elektroenergetycznych ich zadań określonych w ustawie czy wytworzona w jednostce wytwórczej o łącznej mocy zainstalowanej elektrycznej nie wyższej niż 50 MW.

Przetargi przegrywają z giełdami
Aktywne strategie to dopiero przyszłość
Na razie 99% odbiorców, którzy zmienili sprzedawcę, nadal robi przetargi. METRO Group Energy Production to jeden z nielicznych wyjątków: – Jeżeli nabywam energię dla swoich obiektów, organizując raz na rok przetarg, to jestem w stanie wybrać najlepszą ofertę, złożoną przez dostawców w momencie organizowania przetargu. Ale ta cena wynika bezpośrednio z poziomu cen notowanych na rynku hurtowym – organizacja przetargu miesiąc, dwa, trzy później (lub wcześniej) może przynieść zupełnie inne rezultaty – wyjaśnia Grzegorz Biczel, dyrektor ds. obrotu energią w METRO Group Energy Production, i dodaje: – Jeżeli zorganizowałem przetarg, wybrałem najtańszą ofertę, a cena na rynku spada, to niewiele mogę zrobić, ponieważ jestem związany kontraktem.
Odpowiedzią na tego typu problemy jest właśnie codzienny handel „na rynku”.
– Monitorując codziennie różne transakcje kupna i sprzedaży energii, jesteśmy w stanie lepiej dobrać strategię jej zakupu na potrzeby własnych obiektów. Ponadto, nawet już po jej zakontraktowaniu mamy możliwość reakcji na zmiany cen poprzez zawieranie transakcji odwrotnych – mówi Grzegorz Biczel.
Jego Metro Group Energy Production jako specjalistyczna firma dysponująca pełnym dostępem do rynku nie tylko działa według takiego właśnie modelu na rzecz spółek z grupy Metro, lecz na podobnych zasadach obsługuje również klientów zewnętrznych, np. posiadaczy kilku obiektów, którzy powierzają jej realizację strategii zakupowych, gdy dochodzą do wniosku, że nie zadowala ich kupowanie energii jedynie za pośrednictwem prostych przetargów.

Tomasz Dąbrowski

Cały artykuł dostępny w Facility Manager nr 2(49)/2011

© 2004-2010 Copyright © Forum Press Sp. z o.o.
Powered by +CMS and JamnikCMS