Szukaj:

2010-10-07 23:06
Inwestycje w czasach oglądania każdej złotówki
Z Rafałem Baniakiem, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Gospodarki, o wspieraniu najnowocześniejszych biznesowych rodzynków, rozmawia Tomasz Dąbrowski.

– Czy zgodzi się Pan z opinią, że jeżeli nie poprawimy warunków dla inwestycji w Polsce, to w perspektywie kilku lat możemy mieć problem nie tylko z pozyskiwaniem nowych projektów, ale także z utrzymaniem już obecnych?
– W mojej opinii instrumentarium, jakim dziś dysponujemy, jest bardzo konkurencyjne w znacznej części Europy. Składają się nań trzy podstawowe instrumenty. Po pierwsze – instrument ekonomiczny, po drugie – grant rządowy, po trzecie – środki europejskie. Pytanie jest takie: co i jak zrobić, aby je utrzymać w okresie, kiedy oglądamy każdą złotówkę wydaną z budżetu. W mojej opinii należałoby te trzy instrumenty utrzymać, ewentualnie dopasować je do zmieniającego się charakteru inwestycji. Jeżeli spojrzymy na system przyznawania grantów rządowych dla kluczowych inwestycji, to widać, że w sposób szczególny promujemy projekty innowacyjne i lokowane na terenach mniej pokrytych inwestycjami. W ramach sektora usług nowoczesnych, takich jak BPO można wyodrębnić grupę projektów szczególnych. Bo czym innym jest call center, a czym innym zarządzanie zaawansowanymi produktami IT, więc tam ludzie muszą być szczególnie przeszkoleni. Jest tam też inna infrastruktura, jeżeli chodzi o sprzęt, który jest związany z tego typu usługami. Tak więc tego rodzaju projekty powinny być w mojej opinii jeszcze bardziej promowane. Dzisiaj Polska ma szansę stawać się liderem w tym obszarze. Powiem więcej – tego typu inwestycje mają duży wpływ na przechodzenie Polski, której gospodarka odtwarza w najlepszym wypadku produkty, na gospodarkę, która oparta jest w wysokim stopniu na innowacjach. Dlatego w naszym interesie jest, aby tego typu projektów było jak najwięcej. Zgadzam się z ekonomistami tego rządu, iż polska gospodarka udowodniła swoją atrakcyjność na tyle, że nie wymaga już szczególnych zachęt dla inwestorów. Wszystko to jednak pod warunkiem, że podobnych zachęt nie będą stosowały inne kraje naszego regionu. Jeżeli chcemy pojedynkować się z poturbowanymi gospodarkami Europy, na początku powinniśmy zainwestować. Trzeba bowiem pamiętać, że miejsc pracy utworzonych w sektorach innowacyjnych (czyli np. BPO) nie można w każdej chwili „zwinąć” i przenieść gdziekolwiek indziej.

– Jak ocenia Pan kondycję polskiej gospodarki z perspektywy sektora usług? Czy bardzo odstajemy od reszty świata?
– Paradoksalnie okres kryzysu światowego staje się przewagą dla Polski. Nasz kraj jawi się jako państwo przewidywalne w swoim rozwoju, stabilne, posiadające zasób ludzki, który jest ciągle jeszcze znacznie tańszy niż w Europie Zachodniej czy w USA. Można się więc postarać, aby przyciągać centra usług. Na przykład, jeżeli w jednej grupie jest 7 fabryk w różnych miejscach na świecie i każda fabryka ma swoje centrum zarządcze lub komórkę obsługującą logistykę, kadry czy IT, można spróbować je zunifikować w jednym miejscu, właśnie w Polsce. Mamy teraz swoje pięć minut i musimy wykorzystać przewagę, aby nieco wznieść nowoczesny segment gospodarki, tak aby stał się bardziej zauważalny i konsekwentnie wspierany.

– Skoro mowa o wspieraniu, to jaki jest wkład rządu w rozwój tego sektora w Polsce?
– Minister Gospodarki, jako przedstawiciel rządu, ma podpisaną umowę ze stowarzyszeniem firm usług nowoczesnych, czyli ABSL, dotyczącą wspierania i chcemy się z tego porozumienia wywiązać, m.in. dbając, aby sektor ten miał szanse na rozwój. Jesteśmy więc otwarci na propozycje ewentualnych zmian w prawie, dopasowywania instrumentów wsparcia czy poszukiwania maksymalnego wachlarza zachęt. Większość firm, np. ostatnio IBM czy Hewlett Packard, otrzymuje wsparcie rządu – czy to w postaci grantu zadaniowego, czy ze środków unijnych. Bez takich działań nie byłoby ich w Polsce, a przecież w grę wchodzą tysiące miejsc pracy.

– Czyli sądzi Pan, że wkład rządu współgra z oczekiwaniami inwestorów?
– Z moich rozmów z inwestorami wynika, że należałoby utrzymać pakiet zachęt i konsekwentnie dopasowywać go do zmieniających się warunków gospodarczych. Dlatego będę chciał, aby w ramach nowej perspektywy finansowej zabudować go nowymi programami operacyjnymi, priorytetami i osiami działań, tak aby najnowocześniejsze przykłady biznesu, te rodzynki w poszczególnych rejonach, mogły korzystać ze wsparcia unijnego. Jest to zadanie na kilkanaście najbliższych miesięcy.

– A jak wygląda perspektywa najbliższych latach? Czy pomoc dla tych centrów, które są już w Polsce obecne, zostanie wzmocniona?
– Generalnie sądzę, że obecny rząd zdaje egzamin z opieki proinwestycyjnej. Nie kończymy naszej kooperacji z inwestorem na etapie: „OK, u Was buduję fabrykę”, lecz chcemy utrzymać z nim ciągłą więź, służyć mu pomocą. Od tego mamy Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych, w razie potrzeby jest Ministerstwo Gospodarki. Jeżeli inwestorowi wiedzie się gorzej, przychodzi do polskiego rządu i możemy renegocjować warunki umowy. Przykładem takiej kooperacji jest porozumienie ze stowarzyszeniem ABSL. Chcemy dalej pracować z jego członkami, firmami obecnymi w Polsce, patrzeć na ich potrzeby i ich inicjatywy przenosić na poziom rządu.

 

Cały artykuł dostępny w Outsourcing Magazine 5(25)/2010

© 2004-2010 Copyright © Forum Press Sp. z o.o.
Powered by +CMS and JamnikCMS