|
|
|
Weź udział w wirtualnym spotkaniu z CRM!
17.01 11:41
Polski rynek faktoringu wzrósł o 19% w 2011 r.
12.01 09:30
Rośnie popularność faktoringu wśród firm MSP
12.01 09:28
Sektor nowoczesnych usług biznesowych
30.11 10:11
Coraz więcej kompleksowych umów
30.11 10:07
Wyzwania rynku logistycznego
30.11 10:05
Outsourcing 2011 – czas dynamicznej ewolucji
30.11 10:02
|
Remedium na sprzedaż
Z Jarosławem Witwickim, szefem działu sprzedaży Macrologic, laureatem prestiżowej nagrody Menadżer Sprzedaży 2009 w pierwszej edycji konkursu Polish National Sales Awards, o świeżym powiewie w zarządzaniu handlem rozmawia Anna Frąckowiak. Recesja, kryzys, dekoniunktura... Czy takie słowa robią wrażenie na Menedżerze Sprzedaży Roku 2009? Oczywiście, że robią wrażenie. Moim zdaniem jednak kryzys bardziej niż w portfelach klientów odbił się w ich umysłach i przede wszystkim ograniczył ich decyzyjność. I to zarówno w przypadku potencjalnych klientów, jak i tych dotychczasowych, którzy wstrzymują moment rozpoczęcia inwestycji pomimo faktu, że dysponują wystarczającym kapitałem. Projekty sprzedażowe, które w naszej firmie, w czasach prosperity, trwały średnio 3 miesiące, teraz przeciągają się nawet do 5–6 miesięcy. Jakie znaczenie odgrywa w tych trudnych dla działów handlowych czasach outsourcing? W latach 90. rynek praktycznie sam kupował. Dzisiaj te czasy już nie wrócą. Po roku 2000 pojawiła się na rynku większa konkurencja i firmy próbowały ustalić, dlaczego wyniki sprzedaży nie są już tak imponujące. Obecny kryzys jeszcze tę sytuację pogłębił. Scenariusze są dwa. Albo przez ładnych kilka lat dochodzi się do tej wiedzy, albo korzysta się z pomocy innych. Naszej firmie bardzo pomógł projekt szkoleń, który sfinansowaliśmy z pieniędzy unijnych. Szkolenia umożliwiły nam przeprowadzenie procesu identyfikacji słabych obszarów naszej sprzedaży i opracowanie indywidualnej metodologii dopasowanej do potrzeb rynku, na którym działamy. Jakie były te słabe obszary? Jeszcze kilka lat temu Macrologic był firmą wielooddziałową, przy czym każdy oddział miał odrębną osobowość prawną, rozliczając się z lokalnego wyniku. Wspólnie działały tylko podczas większych akcji. Naszym kapitałem są jednak wiedza i ludzie, oczywiste stało się więc, że trzeba oddziały połączyć. Zarząd musiał jednak podjąć trudną decyzję, czy przeprowadzić rewolucję, czy też dokonać połączenia przez ewolucję. Miałem przemyślany plan reorganizacji pionu sprzedaży. Przede wszystkim zależało mi na ujednoliceniu zasad i usprawnieniu procedur pozwalających szybszej reagować na sytuacje, które absorbują dużo czasu sprzedawców, ale nie przynoszą efektu. Potrzebowaliśmy dobrego systemu oceny i identyfikacji potencjału klienta. Czy jest on faktycznie zainteresowany naszą ofertą, skłonny do zakupu, czy też może tylko sonduje rynek. Prezentacja mojego pomysłu, który poprawiłby wszystkie te elementy, spotkała się z aprobatą zarządu i otrzymałem zgodę na przeprowadzenie reorganizacji. (...) Cały artykuł dostępny w "Outsourcing Magazine" 1(21)/2010
|