|
|
|
Weź udział w wirtualnym spotkaniu z CRM!
17.01 11:41
Polski rynek faktoringu wzrósł o 19% w 2011 r.
12.01 09:30
Rośnie popularność faktoringu wśród firm MSP
12.01 09:28
Sektor nowoczesnych usług biznesowych
30.11 10:11
Coraz więcej kompleksowych umów
30.11 10:07
Wyzwania rynku logistycznego
30.11 10:05
Outsourcing 2011 – czas dynamicznej ewolucji
30.11 10:02
|
Gigaflopsy* w outsourcingu
Pomysł wypożyczania mocy obliczeniowej komputerów bądź zdalnego oferowania usług informatycznych – czyli to, co jest istotą cloud computingu – nie jest w gruncie rzeczy ani nowy, ani oryginalny. Ideę „obliczeń w chmurze” przedstawił w latach 60. ubiegłego wieku John McCarthy – tyle że nie używał pojęcia chmury.
Procesor do wynajęcia Dzierżawienie mocy obliczeniowej praktykowano zresztą wcześniej. Termin cloud computing (gdzie cloud – ang. Chmura – oznacza wirtualną chmurę usług dostępnych dla klienta, w której ukryte są wszelkie szczegóły, których świadomość jest zbędna w korzystaniu z usługi) wszedł natomiast do użycia na początku XXI wieku wraz z upowszechnieniem Internetu. Samo pojęcie „chmury” wzięło się ze sposobu prezentowania globalnej sieci na rysunkach: zazwyczaj jest ona przedstawiana właśnie w postaci chmurki, w której działają podsieci, serwery, bramki pocztowe i łącza – czyli wszystko składające się na to, co zwyczajowo nazywa się Internetem. Cloud computing to działające w tej chmurce i za jej pośrednictwem oferowane usługi. Usługobiorca zazwyczaj nie wie nic na temat infrastruktury niezbędnej do wykonania konkretnych zadań: realizują je maszyny i oprogramowanie przezroczyste z punktu widzenia użytkownika. Z cloud computingiem mało kto nie miał jeszcze do czynienia: co prawda nie każdy korzysta bezpośrednio z mocy obliczeniowej komputera pracującego gdzieś w sieci, ale niemal każdy zetknął się z powszechnie dostępną usługą Aplikacje Google, oferowaną za darmo użytkownikom prywatnym i odpłatnie firmom. Uruchamiany w przeglądarce internetowej arkusz kalkulacyjny, edytor tekstu i program do prezentacji funkcjonują pod zbiorczą nazwą Dokumenty Google (http://docs.google.com/) i są przykładem jednego ze scenariuszy zastosowania cloud computingu. W tym przypadku mamy do czynienia z koncepcją Software as a Service (oprogramowanie jako usługa, SaaS) – usługodawca dostarcza aplikacje działające na własnej platformie, moc obliczeniową potrzebną do wykonania operacji obróbki tekstu bądź przetworzenia informacji w arkuszu kalkulacyjnym, miejsce do składowania danych oraz interfejs, za pośrednictwem którego użytkownik komunikuje się ze swoimi dokumentami. Druga, wspomniana na wstępie, metoda wykorzystywania cudzej infrastruktury to Platform as a Service (PaaS, platforma jako usługa). W tym przypadku dzierżawca wynajmuje moc obliczeniową (czas procesora, pamięć operacyjną), przestrzeń do składowania danych oraz interfejs, pozwalający uruchamiać samodzielnie napisane aplikacje w udostępnionym przez usługodawcę środowisku. Architektura systemu CC Niezależnie od tego, czy chodzi o model SaaS, czy PaaS konstrukcja typowego systemu cloud computing jest podobna. Usługodawca utrzymuje przestrzeń dla zewnętrznych informacji – może nią być baza danych zorganizowana w postaci rekordów lub struktura klasycznego systemu plików przedstawianego odbiorcy w postaci drzewa. Wewnętrzna infrastruktura (niewidoczna dla użytkownika) odpowiada za operacje przydzielania mocy obliczeniowej poszczególnym klientom i rozliczenia finansowe z nimi. Sieciowy interfejs (frontend) pozwala wymieniać dane ze stacjami roboczymi łączącymi się przez Internet z systemem CC. Mamy też najważniejszy, z punktu widzenia klienta, element: serwery udostępniające swoje zasoby obliczeniowe jako czas jednostki centralnej albo gotowe usługi – takie jak pakiet biurowy typu Aplikacje Google, system CRM bądź jakiekolwiek inne oprogramowanie. Za i przeciw Z punktu widzenia użytkownika koncepcja cloud computing ma co najmniej pięć zalet. Przede wszystkim w sytuacji, w której potrzebna jest moc obliczeniowa, nie trzeba inwestować we własną infrastrukturę sprzętową ani sieciową – korzysta się z już istniejącej, utrzymywanej przez zewnętrzną firmę. Po drugie – to samo dotyczy usług dzierżawionych na zasadzie SaaS. Poza tym jakiekolwiek chwilowe zwiększenie zapotrzebowania na usługi może być łatwo zaspokojone znowu bez ponoszenia bezsensownych, uzasadnionych tylko przez godziny szczytu kosztów. Trzecia – oczywista – zaleta to dostępność wynajmowanej mocy obliczeniowej niezależna od miejsca: jest ona osiągalna z dowolnego miejsca, w którym da się podłączyć do Internetu. Czwartym argumentem na korzyść cloud computingu jest niezależność od wykorzystywanego sprzętu. Usługodawca oferuje przeważnie webowy interfejs (frontend) pozwalający posługiwać się dzierżawionymi aplikacjami bądź zarządzać mocą obliczeniową za pośrednictwem zwykłej przeglądarki WWW. W tym przypadku żadnej ze stron nie interesuje, z jakim systemem operacyjnym i komputerem pracuje kontrahent. Nie bez znaczenia pozostaje wreszcie nadmiarowość, którą firma wyspecjalizowana w przechowywaniu zewnętrznych danych potrafi zapewnić w znacznie większym stopniu niż przedsiębiorstwo polegające wyłącznie na własnych zasobach sprzętowo-programowych: te służą do wspomagania podstawowej działalności, a nie są jej istotą. Usługodawca ma bowiem odpowiednią infrastrukturę i technologię do zajmowania się zasobami klienta. Skoro wymieniliśmy już zalety koncepcji cloud computingu, nie od rzeczy będzie powiedzieć kilka słów o jej wadach. Głównym zarzutem, podnoszonym przede wszystkim przez klientów instytucjonalnych, jest już sam fakt przekazywania własnych danych w obce ręce i związane z tym niebezpieczeństwo wycieku informacji – czy to na skutek szpiegostwa przemysłowego, czy też z przypadku wynikającego z zastosowania niedostatecznych zabezpieczeń u usługodawcy bądź podczas procesu komunikacji między usługodawcą a usługobiorcą. Drugi problem wynika z obaw o zapewnienie długoterminowej obsługi klienta. W przypadku zakończenia działalności przez usługodawcę istnieje niepewność dotycząca zwrotu przekazanych mu danych oraz formatu, w którym były one przechowywane – być może niezgodnego z własnymi standardami wykorzystywanymi wewnątrz przedsiębiorstwa albo formatami stosowanymi przez innych usługodawców. Dziś i jutro Obecnie w dziedzinie cloud computingu mamy do czynienia z dominacją mniej więcej dziesięciu dostawców sprzętu i oprogramowania oferujących usługi zgodnie z modelem SaaS lub PaaS bądź dostarczających infrastruktury niezbędnej do uruchomienia systemów cloud computing. Google, Microsoft i SalesForce to główni dostawcy platform SaaS oraz mocy obliczeniowych na sprzedaż. NetSuite specjalizuje się w systemach SaaS; Amazon proponuje własną platformę i działa na rynku infrastruktury. Ten ostatni jest szturmowany przez Google’a i Microsoft, który podczas konferencji PDC 2008 zapowiedział opracowanie systemu Windows Azure, służącego do zarządzania platformami cloud computing i w najbliższych latach zamierza zainwestować w 20 nowych centrów obliczeniowych z myślą o dzierżawieniu w przyszłości swoich usług softwarowych. Tradycyjnymi producentami urządzeń i oprogramowania obsługującego infrastrukturę są IBM, HP, Dell, EMC, Akamai, Sun i Vmware. Zdaniem analityków Gartnera, obroty w dziedzinie usług typu SaaS przekroczyły w 2008 roku kwotę 6 miliardów dolarów – były tym samym większe o 27% w porównaniu z rokiem 2007. Do roku 2012 oczekuje się ponaddwukrotnego podniesienia wartości SaaS (do 15 miliardów dolarów). Jednak wtedy rynek będzie wyglądał inaczej niż obecnie: Gartner utrzymuje, że do wymienionych wcześniej dostawców rozwiązań i usług dołączą w ciągu najbliższych dwóch lat poddzierżawcy systemów, odsprzedający cudze technologie odbiorcom końcowym. Po okresie takiego pionowego rozwoju rynku, dojdzie do łączenia się mniejszych poddostawców w duże konglomeraty dystrybuujące usługi SaaS lub PaaS – rozrost poziomy ma, zdaniem Gartnera, rozpocząć się od 2012 r. *Gigaflops – jednostka wydajności mocy obliczeniowej komputerów odpowiadająca jednemu miliardowi FLOPS-ów ( ang. Floating point Operations Per seconds – liczba operacji zmiennoprzecinkowych na sekundę). Adam Rudziński, heise-online.pl |